wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Rodzice dziś rozpoczęli główną część przeprowadzki. Gołe ściany, odpadające tynki zza nie ruszanych od dwudziestu paru lat regałów i dziesiątki pudeł. Ja za to rozchorowuję się coraz bardziej. To chyba reakcja organizmu na to, że w końcu może. Wcale mnie to jednak nie cieszy bo absolutnie nie mam kiedy się teraz kurować. Napisałam w bólach pierwszą pracę, dwie jeszcze czekają. A jutro mam plany towarzyskie przecież.

Efekt pierwszej rozmowy w sprawie pracy negatywny. Ale miejsce fajne i tak.

pierwsza

Brak komentarzy

Byłam dziś na pierwszej rozmowie w sprawie pracy. Znów jestem zmuszona do zmiany, póki co jednak na spokojnie. Rozmowa była luźna, wesoła i szczera, co chwilę ktoś z nas wybuchał śmiechem. Chętnie bym trafiła do tego zespołu. Ciekawe, czy coś z tego wyjdzie. A wieczorem spotkanie towarzyskie – pierwsze, z tą osobą, od lipca bodaj. Miło więc.

Mam już wszystkie prezenty, mam ustalone, jak spędzę święta. Mam zwolnienie lekarskie na tydzień – niespodziewane, acz nad wyraz satysfakcjonujące. Mam nieprzyzwoite sny z różnymi znanymi mi osobami. Mam trudności z zabraniem się za pisanie prac na uczelnie, mam kubek gorącej herbaty żurawinowej, grzejący chłodne dłonie, które również mam.

Spędziłam cały dzień z rodziną. A to z rodzicami, z którymi z resztą radośnie wypiłam piwko i takie tam, z dziadkami, z mężem i bratem. W różnych momentach i konfiguracjach. Wszystko z powodu, zbliżającej się wielkimi krokami, przeprowadzki rodziców. Mój dom rodzinny, mieszkanie, w którym spędziłam największą część swojego życia, stanie się biurem tłumaczeń. Młodzież ze śródmiejskich szkół, już nie będzie przychodzić na podwórko z piwem i zastanawiać się, kim jest ten człowiek, którego gigantyczną bibliotekę widać przez okno na pierwszym piętrze. Ze ścian zdejmujemy obrazki z Bali, kapelusze z Burkina Faso i zdjęcia z dzieciństwa. Do oddania przygotowaliśmy już z dziesięć worów ubrań, nazbierało się przez te wszystkie lata. Rodzice będą teraz mieszkać w przepięknym mieszkaniu, w którym nie będzie nawet pokoju gościnnego. Goście, co najwyżej na kanapie, dzieci na bank więc nie wrócą pod skrzydła rodziców. Mętlik w głowach naszych wszystkich.

Korzystając z chwili wolnego czasu, znów uciekliśmy do kina. Tym razem na holendersko-niemiecko-jordański film dokumentalny pod tytułem Na przemiał. Przy okazji opowieści o mężczyźnie, który stara się utrzymać rodzinę, reżyser pokazuje konflikt: świat muzułmański kontra reszta świata. Tym razem widziana jednak oczami zwykłego Jordańczyka. Dodatkowo, zakończenie zaskakujące i dające do myślenia. Polecam, póki jest w kinach.

Wróciłam właśnie z Przyjeżdża Orkiestra. Absolutnie, wszyscy do kin. Film rewelacyjny! Spokojny, z pięknymi kadrami, światłem, światłem, grą aktorską, reżyserią i scenariuszem. Coś jeszcze by się znalazło. Piękny, ciepły i dowcipny film.

A poza tym pół dnia z bliskimi mi kobietami. Dobre rozmowy przy kawie i czekoladzie. Dużo wiary w możliwości, umacniające się plany i przekonanie, że rok 2009 będzie drugim przełomowym rokiem w moim życiu. Póki co bez szczegółów, ale zaczynam układać dość realistyczny plan.

odchamianie

Brak komentarzy

Zaczęło się od Belfastu. Dziś dotarliśmy zaś do Centrum Sztuki Współczesnej i obejrzeliśmy rzut beretem Tomaszewskiego i zdjęcia z Wielkiej Brytanii z lat 67-87. Pierwsza wystawa absolutnie rewelacyjna. Sposób w jaki Tomaszewski tnie kadry, to jak doświetla zdjęcia, powodując piorunujące kontrasty. To jak zamraża ruch i jak doskonale potrafi złapać moment. Po prostu niesamowite. Wystawa druga już nie tak powalająca, różni fotografowie więc i różny poziom. Różne style, ale kilka fascynujących zdjęć.
A jutro idziemy na kawę w miejsce, w którym wiszą zdjęcia podejrzane, robione z ukrycia, ludziom na całym świecie. Zapowiada się dobrze. Jakoś przed, lub po obejrzeniu Przyjazdu Orkiestry, który z nieznanych powodów po polsku nazywa się Przyjeżdża Orkiestra. Wszyscy chwalą, trzeba zweryfikować.

Tak, odżywam nieco kulturalnie.

Staram się coś zrobić z codziennością. Bycie w permanentnym dole nie przynosi żadnych korzyści, pora więc wziąć się w garść. Udało nam się z Małżem dotrzeć na świetną wystawę fotografii z Belfastu. Momentami jak u nas, tylko ta ustawiczna wojna, która skończyła się ledwo przed chwilą. Kilka świetnie opowiedzianych obrazem historii, kilka niesamowitych ujęć. A po powrocie porządki w domu. Bo choć nie ma bałaganu, to mieszkanie jednak zaczynało wyglądać na zapuszczone. Mam bowiem poczucie, że nie mam czasu na takie bzdury, ale jednak, na poprawę nastroju obejrzałam już cały drugi sezon Tudorów.
W ciągu bodaj dwóch tygodni. A skoro mogę znaleźć czas na to, to kilka minut z odkurzaczem też mi nie zaszkodzi. A gdybym tak podłączyła w końcu swoje nagłośnienie, to mogłabym go użyć, zamiast słuchać obrzydliwych dźwięków z telewizora.

Dodatkowo, od kilku dni staram się powyjaśniać różne zaniedbane, czy nieistniejące już sprawy międzyludzkie.
Przynajmniej będę wiedziała, czego się spodziewać.

Jutro piątek, ostatni dzień miesiąca. Ciekawe, czy mnie zwolnią?

(phi) praca

Brak komentarzy

W piątek w pracy apogeum. Mnie straszono naganą, dyscyplinarnym zwolnieniem i sądem (za spóźnienie), koleżanko wyrzucono z powodu planowania zatrudnienia kogoś nowego. Kolega przypadkiem dowiedział się, że za tydzień przestanie być kierownikiem i zostanie zdegradowany. Z wypowiedzenia koleżanki.

Na zaliczenie przedmiotu noszącego nazwę Etyka Menadżera miałam napisać prackę o etycznych i nieetycznych zachowaniach pracodawcy na podstawie własnych doświadczeń. Z wypisaniem etycznych miałam ogromny problem. Po dłuższym zastanowieniu znalazłam jedno. Ale dopisałam, że po dwóch tygodniach pracodawca się z nich wycofał.

Od wczoraj mamy zimę. Zaskoczyła mnie kompletnie; w samochodzie letni płyn do spryskiwacza i bardzo łyse oraz bardzo letnie opony. Wziąwszy pod uwagę upiorną migrenę, która postanowiła pobić mój rekord życiowy i trwa już osiem dni, postanowiłam nigdzie nie jechać. W założeniu miałam być niemal w Sejnach, niemal witać się z gąską, że tak powiem. Seminarium kontaktowe, środowisko międzynarodowe, zbieranie materiałów do pracy.

Aby pojechać, musiałam wziąć urlop. Postanowiłam więc wykorzystać go do nadrobienia zaległości. Zaraz zabieram się do pisania jednej pracki zaliczeniowej. Przez kolejne dwa dni pół dnia spędzać będę na pisaniu prac, a drugie pół na odpoczywaniu. Akurat mam do zobaczenia dwie czy trzy wystawy, do kin wszedł Przyjazd Orkiestry… Może nawet uda mi się spotkać z przyjaciółkami? I chyba kupię sobie przez internet totalnie odjechane buty.

jest mi

3 komentarzy

Z pełną świadomością i po przemyśleniu tematu stwierdzam, że jest mi źle. Życie zawodowe dostarcza mi w chwili obecnej wszelkich niezbędnych elementów do wpadnięcie w depresję. Jedyne co mnie trzyma, to życie prywatne, które z kolei dostarcza satysfakcji i rozwija się w dobrym kierunku. Niestety, przez swój (jeszcze) brak stabilności, nie dostarcza oparcia.

Reasumując: czuję, że wpadam w depresję, życie prywatne pomaga, ale nie wyciąga. I nie bardzo mam pomysł, co z tym zrobić.
Znaczy się, oczywiście, zmienić pracę. Weszłam jednak w dość niszowe tematy jeśli chodzi o ilość miejsc pracy na rynku, więc nie jest to zbyt proste.


  • RSS