Rodzice dziś rozpoczęli główną część przeprowadzki. Gołe ściany, odpadające tynki zza nie ruszanych od dwudziestu paru lat regałów i dziesiątki pudeł. Ja za to rozchorowuję się coraz bardziej. To chyba reakcja organizmu na to, że w końcu może. Wcale mnie to jednak nie cieszy bo absolutnie nie mam kiedy się teraz kurować. Napisałam w bólach pierwszą pracę, dwie jeszcze czekają. A jutro mam plany towarzyskie przecież.

Efekt pierwszej rozmowy w sprawie pracy negatywny. Ale miejsce fajne i tak.