wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

Rodzice dziś rozpoczęli główną część przeprowadzki. Gołe ściany, odpadające tynki zza nie ruszanych od dwudziestu paru lat regałów i dziesiątki pudeł. Ja za to rozchorowuję się coraz bardziej. To chyba reakcja organizmu na to, że w końcu może. Wcale mnie to jednak nie cieszy bo absolutnie nie mam kiedy się teraz kurować. Napisałam w bólach pierwszą pracę, dwie jeszcze czekają. A jutro mam plany towarzyskie przecież.

Efekt pierwszej rozmowy w sprawie pracy negatywny. Ale miejsce fajne i tak.

pierwsza

Brak komentarzy

Byłam dziś na pierwszej rozmowie w sprawie pracy. Znów jestem zmuszona do zmiany, póki co jednak na spokojnie. Rozmowa była luźna, wesoła i szczera, co chwilę ktoś z nas wybuchał śmiechem. Chętnie bym trafiła do tego zespołu. Ciekawe, czy coś z tego wyjdzie. A wieczorem spotkanie towarzyskie – pierwsze, z tą osobą, od lipca bodaj. Miło więc.

Mam już wszystkie prezenty, mam ustalone, jak spędzę święta. Mam zwolnienie lekarskie na tydzień – niespodziewane, acz nad wyraz satysfakcjonujące. Mam nieprzyzwoite sny z różnymi znanymi mi osobami. Mam trudności z zabraniem się za pisanie prac na uczelnie, mam kubek gorącej herbaty żurawinowej, grzejący chłodne dłonie, które również mam.

Spędziłam cały dzień z rodziną. A to z rodzicami, z którymi z resztą radośnie wypiłam piwko i takie tam, z dziadkami, z mężem i bratem. W różnych momentach i konfiguracjach. Wszystko z powodu, zbliżającej się wielkimi krokami, przeprowadzki rodziców. Mój dom rodzinny, mieszkanie, w którym spędziłam największą część swojego życia, stanie się biurem tłumaczeń. Młodzież ze śródmiejskich szkół, już nie będzie przychodzić na podwórko z piwem i zastanawiać się, kim jest ten człowiek, którego gigantyczną bibliotekę widać przez okno na pierwszym piętrze. Ze ścian zdejmujemy obrazki z Bali, kapelusze z Burkina Faso i zdjęcia z dzieciństwa. Do oddania przygotowaliśmy już z dziesięć worów ubrań, nazbierało się przez te wszystkie lata. Rodzice będą teraz mieszkać w przepięknym mieszkaniu, w którym nie będzie nawet pokoju gościnnego. Goście, co najwyżej na kanapie, dzieci na bank więc nie wrócą pod skrzydła rodziców. Mętlik w głowach naszych wszystkich.

Korzystając z chwili wolnego czasu, znów uciekliśmy do kina. Tym razem na holendersko-niemiecko-jordański film dokumentalny pod tytułem Na przemiał. Przy okazji opowieści o mężczyźnie, który stara się utrzymać rodzinę, reżyser pokazuje konflikt: świat muzułmański kontra reszta świata. Tym razem widziana jednak oczami zwykłego Jordańczyka. Dodatkowo, zakończenie zaskakujące i dające do myślenia. Polecam, póki jest w kinach.


  • RSS