Zaczęło się od Belfastu. Dziś dotarliśmy zaś do Centrum Sztuki Współczesnej i obejrzeliśmy rzut beretem Tomaszewskiego i zdjęcia z Wielkiej Brytanii z lat 67-87. Pierwsza wystawa absolutnie rewelacyjna. Sposób w jaki Tomaszewski tnie kadry, to jak doświetla zdjęcia, powodując piorunujące kontrasty. To jak zamraża ruch i jak doskonale potrafi złapać moment. Po prostu niesamowite. Wystawa druga już nie tak powalająca, różni fotografowie więc i różny poziom. Różne style, ale kilka fascynujących zdjęć.
A jutro idziemy na kawę w miejsce, w którym wiszą zdjęcia podejrzane, robione z ukrycia, ludziom na całym świecie. Zapowiada się dobrze. Jakoś przed, lub po obejrzeniu Przyjazdu Orkiestry, który z nieznanych powodów po polsku nazywa się Przyjeżdża Orkiestra. Wszyscy chwalą, trzeba zweryfikować.

Tak, odżywam nieco kulturalnie.