wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2008

Wróciłam właśnie z Przyjeżdża Orkiestra. Absolutnie, wszyscy do kin. Film rewelacyjny! Spokojny, z pięknymi kadrami, światłem, światłem, grą aktorską, reżyserią i scenariuszem. Coś jeszcze by się znalazło. Piękny, ciepły i dowcipny film.

A poza tym pół dnia z bliskimi mi kobietami. Dobre rozmowy przy kawie i czekoladzie. Dużo wiary w możliwości, umacniające się plany i przekonanie, że rok 2009 będzie drugim przełomowym rokiem w moim życiu. Póki co bez szczegółów, ale zaczynam układać dość realistyczny plan.

odchamianie

Brak komentarzy

Zaczęło się od Belfastu. Dziś dotarliśmy zaś do Centrum Sztuki Współczesnej i obejrzeliśmy rzut beretem Tomaszewskiego i zdjęcia z Wielkiej Brytanii z lat 67-87. Pierwsza wystawa absolutnie rewelacyjna. Sposób w jaki Tomaszewski tnie kadry, to jak doświetla zdjęcia, powodując piorunujące kontrasty. To jak zamraża ruch i jak doskonale potrafi złapać moment. Po prostu niesamowite. Wystawa druga już nie tak powalająca, różni fotografowie więc i różny poziom. Różne style, ale kilka fascynujących zdjęć.
A jutro idziemy na kawę w miejsce, w którym wiszą zdjęcia podejrzane, robione z ukrycia, ludziom na całym świecie. Zapowiada się dobrze. Jakoś przed, lub po obejrzeniu Przyjazdu Orkiestry, który z nieznanych powodów po polsku nazywa się Przyjeżdża Orkiestra. Wszyscy chwalą, trzeba zweryfikować.

Tak, odżywam nieco kulturalnie.

Staram się coś zrobić z codziennością. Bycie w permanentnym dole nie przynosi żadnych korzyści, pora więc wziąć się w garść. Udało nam się z Małżem dotrzeć na świetną wystawę fotografii z Belfastu. Momentami jak u nas, tylko ta ustawiczna wojna, która skończyła się ledwo przed chwilą. Kilka świetnie opowiedzianych obrazem historii, kilka niesamowitych ujęć. A po powrocie porządki w domu. Bo choć nie ma bałaganu, to mieszkanie jednak zaczynało wyglądać na zapuszczone. Mam bowiem poczucie, że nie mam czasu na takie bzdury, ale jednak, na poprawę nastroju obejrzałam już cały drugi sezon Tudorów.
W ciągu bodaj dwóch tygodni. A skoro mogę znaleźć czas na to, to kilka minut z odkurzaczem też mi nie zaszkodzi. A gdybym tak podłączyła w końcu swoje nagłośnienie, to mogłabym go użyć, zamiast słuchać obrzydliwych dźwięków z telewizora.

Dodatkowo, od kilku dni staram się powyjaśniać różne zaniedbane, czy nieistniejące już sprawy międzyludzkie.
Przynajmniej będę wiedziała, czego się spodziewać.

Jutro piątek, ostatni dzień miesiąca. Ciekawe, czy mnie zwolnią?

(phi) praca

Brak komentarzy

W piątek w pracy apogeum. Mnie straszono naganą, dyscyplinarnym zwolnieniem i sądem (za spóźnienie), koleżanko wyrzucono z powodu planowania zatrudnienia kogoś nowego. Kolega przypadkiem dowiedział się, że za tydzień przestanie być kierownikiem i zostanie zdegradowany. Z wypowiedzenia koleżanki.

Na zaliczenie przedmiotu noszącego nazwę Etyka Menadżera miałam napisać prackę o etycznych i nieetycznych zachowaniach pracodawcy na podstawie własnych doświadczeń. Z wypisaniem etycznych miałam ogromny problem. Po dłuższym zastanowieniu znalazłam jedno. Ale dopisałam, że po dwóch tygodniach pracodawca się z nich wycofał.

Od wczoraj mamy zimę. Zaskoczyła mnie kompletnie; w samochodzie letni płyn do spryskiwacza i bardzo łyse oraz bardzo letnie opony. Wziąwszy pod uwagę upiorną migrenę, która postanowiła pobić mój rekord życiowy i trwa już osiem dni, postanowiłam nigdzie nie jechać. W założeniu miałam być niemal w Sejnach, niemal witać się z gąską, że tak powiem. Seminarium kontaktowe, środowisko międzynarodowe, zbieranie materiałów do pracy.

Aby pojechać, musiałam wziąć urlop. Postanowiłam więc wykorzystać go do nadrobienia zaległości. Zaraz zabieram się do pisania jednej pracki zaliczeniowej. Przez kolejne dwa dni pół dnia spędzać będę na pisaniu prac, a drugie pół na odpoczywaniu. Akurat mam do zobaczenia dwie czy trzy wystawy, do kin wszedł Przyjazd Orkiestry… Może nawet uda mi się spotkać z przyjaciółkami? I chyba kupię sobie przez internet totalnie odjechane buty.

jest mi

3 komentarzy

Z pełną świadomością i po przemyśleniu tematu stwierdzam, że jest mi źle. Życie zawodowe dostarcza mi w chwili obecnej wszelkich niezbędnych elementów do wpadnięcie w depresję. Jedyne co mnie trzyma, to życie prywatne, które z kolei dostarcza satysfakcji i rozwija się w dobrym kierunku. Niestety, przez swój (jeszcze) brak stabilności, nie dostarcza oparcia.

Reasumując: czuję, że wpadam w depresję, życie prywatne pomaga, ale nie wyciąga. I nie bardzo mam pomysł, co z tym zrobić.
Znaczy się, oczywiście, zmienić pracę. Weszłam jednak w dość niszowe tematy jeśli chodzi o ilość miejsc pracy na rynku, więc nie jest to zbyt proste.


  • RSS