wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2008

Z bliżej nieokreślonej przyczyny, wymyśliłam sobie kiedyś, że jak coś zacznę oglądać / słuchać / czytać etc. to muszę skończyć. Że niby jest to niezbędne do rzeczowej krytyki czy coś.
Od kilku dni jestem na zwolnieniu lekarskim, co zaowocowało wzmożoną aktywnością na polu pochłaniania przejawów kultury. I tak: Max Cegielski z Masalą mi się podoba (choć za język bym go zabiła), książka własnego ojca z zamierzchłej przeszłości daje dużo do myślenia (rzeczową krytykę przyjął z potakiwaniem głową). Dziś jednak postanowiłam obejrzeć Doktora Żywago. W wersji hollywoodzkiej, ale pal diabli. Tak przynajmniej myślałam przez pierwszy kwadrans nudy i kiczu. Potem było już tylko gorzej. Film miałam ochotę wyłączyć po 20 minutach, a trwał jeszcze kolejne 200. Należałoby go zabronić, jako narzędzie tortur!
Wiłam się na łóżku, robiłam przerwy na picie i jedzenie, na głaskanie kota, nawet „przypadkiem” zasnąć próbowałam! I nic. Film żenujący, gra takoż, muzyka tandetna i tylko chłopiec grający młodego Jurija miał ładne oczy. Masakra!

Obudził mnie budzik. Kiedy tylko się ogarnęłam, usiadłam do pracy, zlecenia, którym sobie dorabiam do pensji. Przerwałam siedzenie nad nim, żeby pójść do pracy. Kiedy z niej wyszłam, udałam się na spotkanie służbowe, którego nie mogłabym odbyć w żaden inny dzień. Wróciłam, żeby usiąść do przerwanego zlecenia. I tak zrobiła się prawie 23.

Od powrotu z urlopu mój świat jest strasznie dziwny. Z jednej strony składa się niemal tylko z pracy. Z drugiej, w życiu prywatnym zaczyna się układać. Pracuję ponad miarę, więc moje mieszkanie nadal wygląda mocno tymczasowo (nie miałam czasu zamówić lodówki i jeszcze nigdy w nim nie jadłam). A jednocześnie nie jest mi z tym źle. Jestem zmęczona, bolą mnie oczy, ale poziom nastroju utrzymuje się na stałym, dość wysokim poziomie. Na dodatek, kiedy już uda mi się oderwać od pracy, spotykam się z ludźmi. Bliskimi, ważnymi, a czasami właśnie poznanymi, ale interesującymi. W tak zwanym międzyczasie załatwiam miliony spraw i zaczynam myśleć o kupnie mieszkania. W przyszłym tygodniu będę sprawdzać swoją zdolność kredytową. I może już w przyszłym roku stanę się właścicielką mieszkania (nie dyskutujmy nad proporcją własności między mną, a bankiem, to przecież kompletnie nie istotne)?

W miarę możliwości śledzę sprawy zagraniczne, oraz wiem, że odbywają się festiwale kulturalne i naukowe w ilościach hurtowych. Przeglądam programy i szukam najważniejszych momentów. Za tydzień pójdę na międzykulturowy panel dyskusyjny. Przy okazji może namówię Maxa Cegielskiego na stanie się elementem cyklu spotkań u mnie w pracy?


  • RSS