wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2008

chyba

Brak komentarzy

Odkryłam ostatnio, że data ważności przeglądu mojego samochodu minęła bezpowrotnie, jakieś półtora tygodnia temu. Tak szybko więc jak dałam radę udałam się w odpowiednie miejsce. Dojechałam bezpiecznie, zostałam pochwalona za dobry stan ogólny auta, dostałam pieczątkę, po czym usłyszałam coś niespecjalnie nadającego się do powtórzenia i dowiedziałam się, że pękł mi przewód hamulcowy. Pedał leży na podłodze i generalnie koniec.
Tak sobie więc pomyślałam, że ktoś / coś ma mnie w opiece, bo gdybym się spieszyła, to już pędziłabym do domu. A przy dużej prędkości gdyby pękł, a ja raczej powoli nie jeżdżę… Zawsze można oczywiście redukować biegi i używać ręcznego, nie jestem jednak pewna czy na ulicy, na której co chwile są światła, a ludzie jeżdżą jak wariaci, bym zdążyła. To tak tylko…

Brak komentarzy

Kiedy człowiek się gubi, szuka nieoczywistych dróg wyjścia. Nie jestem wierząca, ani na pewno nie byłam nigdy katoliczką. Udałam się jednak na rozmowę do Św. Judy Tadeusza, patrona spraw beznadziejnych. Pogadaliśmy (no, w każdym razie ja gadałam) i zawarliśmy układ. Jeśli pomoże to chyba będę musiała przemyśleć swój stosunek do religii.
Kościoły jednak mają coś w sobie. A ilość tabliczek z podziękowaniami za wstawiennictwo u Judy robi wrażenie.

I zastanawiał czemu tak długo nie piszę, to poniekąd słusznie. Dzieją się zmiany w moim życiu. Zdecydowanie nie będę pisać jakie, ale jak można się domyślić dotyczą rodziny lub pracy. Pracę niedawno zmieniłam, więc to nie to. Dużo myśli, rozpoczęta seria spotkań z psychologiem, problemy z utrzymaniem jednolitego nastroju momentami. Ale też wariujący kot (bo ciągle siedzi sama w domu), porządki, odkrywanie, że do pierwszych egzaminów ledwo miesiąc i odnajdywanie nowych prawd o sobie.

dzianie się

1 komentarz

Pierwszy wolny weekend. Z wyspaniem się, używaniem czasu zgodnie z fanaberiami, spotkaniami towarzyskimi i jedynie odrobiną obowiązków. Wolny czas na prawdę docenia się, dopiero kiedy jest on rzadkością.
Wczoraj miałam tak doskonały humor, że aż mnie to zmęczyło. Cały dzień miałam uśmiech od ucha do ucha, wszystko mi się podobało, niemal skrzydła mi wyrosły z radości. Rozmowy, dojście do pewnych wniosków, które choć nie przyjemne, to jednak konstruktywne. I prawdziwe. I skłaniające do działania. Tak więc jutro wykonam telefon czy dwa i postaram się rozpocząć proces.

Mam zatwierdzoną prawie całą papierologię, mam zrobiony grafik, obgadany program, mnóstwo miejsc w sieci z informacją, a jutro zawiśnie ponad setka plakatów. Pierwsze osoby pytają i wyrażają zainteresowanie zajęciami. W poniedziałek i środę okażę się, na ile jestem skuteczna. Do tego czasu – akcja promocyjna trwa. A poza nią dalsze przygotowania do rozruchu kolejnych zajęć, pertraktacje na temat kolejnych spotkań. W tle życie prywatne, studia i kurs językowy. Poszły nieco w zapomnienie ostatnio więc na weekend mocne postanowienie. Jeszcze muszę nauczyć się panować nad stresem.


  • RSS