Udało mi się w tym tygodniu spędzić trochę czasu z mężem, nie wypaliły za to praktycznie wcale plany weekendowe. Co tam, że miałam wszystko dokładnie zaplanowane! Dziś znowu wylądowałam na uczelni po wpisy, jedni znajomi się pochorowali, granie musiałam odpuścić, a kiedy wieczorem wybraliśmy się do Paradoxu, nie było gdzie usiąść.
Nadal jestem chora, nadal nie mam pracy, ruszyły się jedynie sprawy uczelniane. No i pogoda jak w kwietniu. Po sesyjnym amoku wracają mi za to chęci do czytania.