wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2007

pakowanie

Brak komentarzy

Powoli się pakuję na weekend. Bardzo powoli, bo noszenie nie jest moją mocną stroną. Ale humor mi dopisuje.
Niedawno zadzwonił znajomy i zaniepokojonym głosem zapytał, czy u nas wszystko w porządku. Ale czy na pewno? Bo śniliście mi się dziś oboje, byliśmy razem na rybach, a atmosfera była jakaś nie bardzo.

Nigdy nie przejmowałam się specjalnie sennikowym znaczeniem snów i w pierwszej chwili w ogóle nie zrozumiałam, o co chodzi. Ciekawe.

Moja ciotka przez całe życie była pracownikiem naukowym we Włoszech, profesorem. Przyzwyczajona do zachodnich standardów jest oburzona, że nie planuję pozwać swojej uczelni do sądu, a najlepiej do Trybunału w Hadze. Przecież mamy równość i uczelnia powinna być przystosowana dla inwalidów. Oj, pipidówek ta nasza Polska.

Za zwyczaj nie poruszam takich tematów na blogu. Teraz jednak muszę. Sytuację obserwuję z ogromnym niepokojem od 10 dni. I po raz kolejny widzę, że przez ostatni wiek Europa zmieniła się nie do poznania. Tylko Europa. To, co dla mnie jest standardem, na sąsiednich kontynentach jest szczytem marzeń, a raczej czymś jeszcze bardziej nieosiągalnym, o czym zwykły człowiek nieczęsto myśli.

Birma. Doskonale pamiętam jak kilka lat temu mój ojciec jechał ukryty w bagażniku by spotkać się z Panią Suu Kyi, bo nawet jak nie była w areszcie domowym, zagraniczni dziennikarze mieli zakaz spotykania się z nią. Jeden z najbrutalniejszych reżimów świata, który doprowadził kraj do kompletnej ruiny. 19 lat temu był tak pewny uwielbienia ludu, że dopuścił do demokratycznych wyborów. Dostał niespełna 10% miejsc w parlamencie, co tak go rozzłościło, że nigdy nie dopuścił do zebrania się legalnie wybranych przedstawicieli ludu. Bez zmrużenia oka zamordowano ok. 3 tysięcy demonstrujących studentów.
Teraz jest inaczej, teraz wyszli na ulice mnisi, którzy jeszcze kilka tygodni temu popierali wojskowych.
Ludzie nie mają wiele do stracenia, wojskowi wszystko. Widzimy, że się zastanawiają. Przeszukują hotele w poszukiwaniu zagranicznych dziennikarzy, których wydalają z kraju. Ciężko być w takich warunkach optymistą. Boję się, że krew poleje się lada chwila, niemal na naszych oczach.

Ludzkość radzi sobie z niezliczoną ilością problemów. Zniknęło w dużym stopniu kilka śmiertelnych chorób, potrafimy tworzyć roboty i latać w kosmos. Czemu więc nikt nie zrobi leków, które nie byłyby obrzydliwe? Czy tabletka odrobaczająca dla kota nie mogłaby mieć smaku wołowiny i być zjadana z równym smakiem, co tabletka witaminowa, za którą mój kot dałby sobie co najmniej pazur uciąć?
Po zmyleniu stworzenia, po wygłaskaniu i drapaniu za uszkiem, po owinięciu go kołdrą i przy udziale męża, udało mi się zaaplikować kotu półtorej tabletki odrobaczającej. Trzepie pyszczkiem jak szalona, robi miny i znów będzie obrażona przez kilka dni.

Pierwszy spacer

1 komentarz

Dziś ostatni raz tak ciurkiem spotkałam się z rehabilitantem. Wielki sukces w postaci zgięcia kostki do kąta ostrego, wiem, że to dziwnie brzmi. Potem założyłam (obie!) skarpetki, założyłam stabilizator i pod okiem fachowca poszłam uczyć się chodzić po schodach z użyciem obu nóg. Nadal bez obciążania, ale z postawieniem stopy, czyli bez krzywienia biodra, bez przenoszenia tylko i wyłącznie o kulach. W najbliższych dniach będę tę umiejętność ćwiczyć, bo z pewnością pomoże mi we wchodzeniu na wyższe piętra. Potem jeszcze spacer po podwórku i przypominanie sobie jak stawiać stopę i też już nie bujanie się na kulach, a bardziej chodzenie, przy ich użyciu. Dużo wolniej, ale za to bardziej naturalnie. Tylko kierowcy na przejściu dla pieszych się irytowali.
Teraz noga do góry, dużo wody, bo jednak mnie to zmęczyło.

do przodu

Brak komentarzy

Kupiłam dziś stabilizator i jutro idę razem z Marcinem (rehabilitantem) na dwór. Będę ćwiczyć symulowanie chodzenia, bo to nadal bez obciążania będzie. Jutro lub w środę planuję pierwszy autobusowy wypad na miasto, muszę odwiedzić sklep papierniczy i jakiś z ciuchami. Jesień się zaczęła i jakoś niespecjalnie mam w czym chodzić.

Potęga Mitu

Brak komentarzy

Wróciłam ostatnio do lektury książki Campbella. Zna on niesamowite mity i rytuały, niemal z całego świata. Co i rusz z zaskoczeniem odkrywam, jak wiele można z nich wyczytać, jak wiele można wywnioskować na ich podstawie o ludach, z których pochodzą i na odwrót. Nie wpadłabym sama na to, iż istnieje związek przyczynowo – skutkowy między sposobem życia (ludy łowieckie / ludy rolnicze), a podejściem do życia i śmierci. Podoba mi się, że czyta Stary i Nowy Testament, czy Koran jak inne mity.
W większości zgadzam się z wyciąganymi przez autora wnioskami. Póki co jednak wstrzymuję się od opinii odnośnie jego bagatelizacji baśni (uważa je za coś zupełnie innego niż mity, za zwykłe opowiastki dla dzieci, posiadające jedynie elementy wzięte z mitów). W dużym stopniu pewnie dzięki studiom. Poznałam dzięki nim pomysł Bruno Bettelheima na terapię baśnią. Uważał, że bohaterowie baśni pomagają dzieciom pokonać problemy, wyrazić emocje, przekraczać bariery, czyli dokładnie to, co mity dają ludziom w ogóle, a głównie młodzieży i dorosłym. Kiełkuje mi więc w głowie teoria na temat różnic między potrzebami i ich zaspakajaniem, a wiekiem odbiorcy. Ale zobaczymy. Jeszcze nie skończyłam czytać, może ostateczne wnioski będą inne od tych, wyciągniętych w trakcie lektury.

niedziela

Brak komentarzy

Trzeba po prostu przestać się ze sobą cackać i zacząć tej nogi normalnie używać. Skoro zdjęli mi gips to jest ona najwyraźniej wystarczająco zrośnięta by nie złamać się znów od byle dotknięcia. To wszystko siedzi w głowie. Dlatego cieszę się, że zaczęłam stopę stawiać na podłodze, bez obaw dotykać świeżego jeszcze bardzo szwu, czy zakładać nogę na nogę. Rehabilitant, który wszak ma porównanie, mówi, że jest dobrze. Czemu miałabym mu nie wierzyć?

A inna sprawa, że dużo czasu upłynęło odkąd ostatni raz regularnie ćwiczyłam po 1,5 h dziennie, codziennie. A były takie czasy! Ciekawe czy wejdzie mi to w krew i za jakiś czas pozwoli na rozszerzenie zakresu? Np. taki układ jak kiedyś, 40 minut na orbitreku, serie na ręce i brzuch. Byłoby fajnie.

Dobry dzień

Brak komentarzy

Pogoda jest piękna, a przed chwilą wyszedł ode mnie rehabilitant. Znów mnie zmasakrował, dzięki czemu moja stopa jest o niebo mniej opuchnięta, ba, mam nawet dość szczupłe palce! Pokazał mi dokładnie wszystkie ćwiczenia, które mam robić, w jakiej kolejności itd. Dostałam też w bonusie masaż, dzięki któremu właśnie opuchlizna schodzi, a jednocześnie peeling. Normalnie zaczynam mieć stopę jak pupcia niemowlaczka.

Skasowałam część wczorajszej notki, nie powinna była tu trafić. Muszę popracować nad mówieniem, co mnie boli, bo zdecydowanie jest to dla mnie trudne, a wychodzi gorzej niż mi się zdawało.

mam plan

Brak komentarzy

Zajęcia w piątki od 16:00, w sobotę 7:30-21:00 z 15-minutowymi przerwami, w niedzielę lepiej bo 8:00-18:15, później jeszcze WF, na który chyba jednak chodzić nie będę. Niezła masakra. Plusem jest to, że ćwiczenia wszystkie mam w jednej sali, do wejścia 2 piętra. 4 wykłady na I piętrze, na jeden dojadę windą, pozostają dwa, w ukochanej auli na V piętrze bez windy. Najwyżej będę się spóźniać, ale jakoś się chyba wczłapię. Powinno wszystko się udać. Przy założeniu, że będę miała transport, ale wstępnie mam to już ustalone. Czyli jest szansa. ;)


  • RSS