wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2007

proporcja

Brak komentarzy

Jak bardzo zmienia się człowiekowi podejście do rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy nie ma wielkiego parcia na zmianę! Poszłam spokojnie, mimo że nie miałam nawet czasu by przeczytać coś o firmie. Ale postanowiłam się nie przejmować. Z początku było formalnie, a pod koniec już obie się śmiałyśmy. Nie wiem czy coś dalej będzie się działo, bo nie mam doświadczenia w dziedzinie istotnej ale charakterologicznie chyba bym pasowała :)
No i przede wszystkim, przyjemne jest kiedy zmienia się proporcja. Jedno wysłane CV, jedna odpowiedź. Luźna rozmowa, brak stresu.

Nadzwyczaj przyjemny dzień za nami (Małżem i mną). Zgodnie z założeniem spędziliśmy go razem, zaczynając od wyspania się, poprzez wizytę w starym mieszkaniu, na spacerze i plenerowym kinie kończąc. Zobaczyliśmy L’Orchestra di Piazza Vittorio i zakochaliśmy się. Ciotka zostanie więc zatrudniona do kupienia nam obu płyt i wysłania pocztą.
W międzyczasie przejechaliśmy obok pielęgniarskiego miasteczka namiotowego i przeczytaliśmy tekst Jacka Pałasińskiego, stwierdzając, że lubimy tego gościa.

Jutro w planach chrzciny najbliższego mi dziecięcia, potem pewnie spotkania rodzinne na Dniu Uchodźcy, a wieczorem przyjeżdżają znajomi. Uwielbiam takie weekendy!

PS. Brat pochwalił mi się tortem, jaki zamówił z okazji urodzin kolegi. Zobaczyłam go i stwierdziłam, że powinien był powiedzieć, to skontaktowałabym go z moją znajomą, która robi takie torty. Po kilku minutach okazało się, że nie potrzebnie się martwiłam. Sam ją znalazł! ;)

Widziałam się z moją ciotką dziś. Kto jej nie zna, ten może nie zrozumie, ale to osoba, której trochę się bałam zawsze. Bardzo krytyczna, nie trzymająca swych uwag dla siebie i patrząca na innych tak, że od razu widać co myśli.
Pochwaliła mnie za studia, wypytała o pracę. To i tak cud, że wytrzymała niemal pół godziny zanim wypaliła. „Trochę ci się przytyło, co?”
No i co ja mogę?

W ramach odtrutki po spotkaniu, dałam się wyciągnąć bratu na fajkę wodną. Rozciągnęliśmy się wygodnie na krzesłach i kopciliśmy aż miło – lemon mint. Aż mi w czaszkę poszło, że tak powiem. A rozmawiało się nam tak dobrze, jak chyba nigdy wcześniej. O nim, o mnie, o planach, nie podjętych decyzjach. Kurcze, w jak wielu sprawach jesteśmy do siebie podobni!

Podejście drugie do powyższych członków rodziny już w niedzielę. Przy okazji Dnia Uchodźcy (na które serdecznie zapraszam!), mam pokazać ciotce nowe lokum, a potem poszlajać się z bratem. Ale niezbyt długo, bo po południu przyjeżdżają dawno nie widziani znajomi. Do wtorku zostaną :)

Brak komentarzy

Wczoraj wysłałam pierwsze CV. Na spokojnie, bez stresu, bez nacisku, że muszę i że już. Po prostu, proporcja między uczeniem się, a niedociągnięciami formalnymi zaczęła zmieniać się coraz bardziej na niekorzyść, pora więc się przenieść. Nie jak szczur uciekający ze statku, tylko jak osoba, widząca zmiany na horyzoncie. Zobaczymy co z tego wyjdzie i kiedy.

zdziwienie

Brak komentarzy

Pozytywne jak najbardziej. Korzystając z chwilowej flauty w pracy (sama ją stworzyłam oczywiście) weszłam sobie na portal GW i zajrzałam do tekstów z ostatniej Świątecznej. Od dłuższego czasu nie kupuję i nie czytam prasy codziennej, chyba z braku czasu.
Muszę chyba jednak to zmienić, bo niemal każdy tekst był ciekawy, sensowny i nawet jeśli się nie zgadzam i buntuję, to jednak czuję poziom autora. Najbardziej jednak zaskoczyły mnie komentarze. Za zwyczaj bezsensowne i ziejące bezdenną głupotą, czy agresją. Tym razem, pod tekstem Janusza Majcherka wywiązała się inteligentna dyskusja, z przemyślanymi wypowiedziami. Pierwszy raz coś takiego widzę i tym bardziej czuję, że wrócę.

Po.

Brak komentarzy

Z szefostwem nie walczyłam, zrobiła to za mnie moja oficjalna szefowa. Na dietę nie wróciłam, ale na obiad zjadłam sałatkę, a nie hamburgera jak większość. Jest lepiej.

2 komentarzy

Czasami tak mam, że przez wnętrzności czuję smutek. Chce mi się płakać, wyć, schować, źle mi we własnym ciele i nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Mam dość bycia silną, zorganizowaną. Czuję się wywrócona na drugą stronę i żadne racjonalne argumenty nie mają racji bytu.

Nie chcę myśleć o walce z szefostwem, o wracaniu na dietę, o kończeniu rozpakowywania się w nowym mieszkaniu.

I jedyne co mi wtedy pomaga to myśl, że tak samo, jak bez powodu przyszło, tak odejdzie.

rodzina

Brak komentarzy

Od kilku ładnych lat tłumaczyłam sobie, że nie mam co się na gówniarza wkurzać, że wyrośnie z niego świetny gość. Jeszcze nie jest to ideał ale coraz bliżej. Mam już brata, do którego mogę zadzwonić, wyciągnąć do kina wieczorem. I na spokojnie pogadać, dowiadując się, że jednak nie rzuca studiów. Czuję dumę.

Obudziłam się o 8 rano i zabrałam za pralkę, bo przypomniałam sobie, że nie czyściłam w niej filtra od… kupna. Kiedy Mąż to zobaczył, niemal siłą mnie odciągnął i zawlókł do łóżka. W sumie słusznie biorąc pod uwagę, że mój plan na dziś zawierał głównie wyspanie się.
Efekt niestety jest taki, że spałam ponad 10 godzin, boli mnie głowa i plecy i czuję gigantyczne wyrzuty sumienia bo w tym roku jeszcze chyba nie zdażyło mi się wstać tak późno.

Obserwując, jakie pomysły na spędzenie dzisiejszego dnia przychodzą mi do głowy, zdecydowanie powinnam poszukać jakiegoś kursu odpoczywania. Bo chyba mycie okien nie należy do specjalnie relaksujących czynności, prawda?

wakacje!!

Brak komentarzy

Za godzinę rozpoczynam długi weekend!! Jutro mam wolne, nie idę do pracy, a co! Należy mi się w końcu, za katorżniczą pracę i takie tam ;) Będę spać do południa, spotykać się z dawno nie widzianymi, oglądać filmy, chodzić do kina itp. Oczywiście wszystkiego nie zdążę ale i tak się cieszę!

Skończyłam w zasadzie już robić wszystko co musiałam dziś, za laptopem leży kupka rzeczy z karteczka „na poniedziałek”, której absolutnie nie zamierzam ruszać. Fantastyczne uczucie!


  • RSS