wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2007

Alien

Brak komentarzy

Wczoraj, po wypiciu kawy z moją Przyjaciółką zaobserwowałam interesującą rzecz. Wyglądało jakby alien próbował wyjść jej przez pępek :) Ale chyba to tylko Córa sprawdzała na wszelki wypadek, gdzie jest wyjście ewakuacyjne.

Nigdy nie byłam tak blisko (znaczy, odkąd pamiętam) osoby w ciąży, nie obserwowałam zmian zachowań Mamy, widzialnych przejawów Dziecka, nie zastanawiałam się jak to jest z niektórymi rzeczami… I mimo różnych dziwnych, bardziej mnie to zachęca niż zniechęca. Póki co jednak przez dotyk się nie zaraziłam.
Wbrew sugestiom mało taktownej koleżanki ze studiów. Wyglądała na bardzo zdziwioną kiedy jej odpowiedziałam, że nie, nie jestem w ciąży, po prostu przytyłam. :>

Po pierwsze, cieszę się, że urodziłam się po 72. Nie wiem bowiem czy wiecie, ale teoretycznie, blogerzy również podpadają pod ustawę lustracyjną, jako publikujący w ogólnie dostępnych mediach itd.
Po drugie, uważam za ogromny „sukces” stworzenie ustawy, która powoduje, że prawo działa wstecz. Od teraz z pewnością żaden agent nie przyzna się, że w czyiś aktach wypisywał wierutne bzdury byleby mieć spokój i wypełnione dokumenty, bo mógłby za to iść siedzieć, albo chociaż jakieś zawiasy z oczyszczeniem portfela dostać.
Po trzecie i najbardziej oczywiste, zastanawiam się jak to możliwe, że wprowadza się ustawę, która podważa podstawowe założenie prawa – domniemanie niewinności.

W tej całej paranoi na dodatek mam wrażenie, że prędzej Ziobro zdelegalizuje Trybunał Konstytucyjny, niż ten cokolwiek osiągnie w sprawie. Widać nawet obsadzanie ‚niezależnych’ urzędów własnymi ludźmi nie jest już pewnym sposobem załatwienia sobie spokoju.

- … I wróciłam na jogę! Jasne, że jest super! Cały czas chodzę połamana i z zakwasami! ;]

Jutro w planach mam zostawienie towarzystwa i ucieczkę na wczesno popołudniowe zajęcia. Chyba, że mąż na ten czas właśnie nas umówił ze znajomym.

;]

4 komentarzy

Po długich poszukiwaniach, braku zdecydowania i ogólnym niezadowolenia z powodu słabego wyboru – kupiłam sobie torbę na laptopa! Mąż i znajomy, z którym widziałam się wieczorem (ten od sushi, niespodziewanie zjawił się w stolicy) padli ze śmiechu, ale moim zdaniem jest odjazdowa!
I z całą pewnością nikt nie pomyśli, że w środku jest laptop, co jest wielkim plusem. Ale frajda! A nie jakieś tam szaro-bure czy czarne pseudo aktówki ;)
Podziwiać ją można tu

Byłam na jodze. Dziś był dzień „otwierania kręgosłupa”. Jako, że zostałam bez pary, mój kręgosłup ‚otwierał’ prowadzący. Robił to tak, że momentami chciałam wyć i zastanawiałam się, jak to było, z tym oddychaniem. Ale efekty mam. Doszłam do maksimum. Przypuszczam, że innym efektem będą gigantyczne zakwasy jutro ;) Ale warto było.

W każdym razie dobra jest ;)A ja czuję się jakoś tak wiosennie. Słońce za oknem, plany na popołudnie (naukowo-jogowe), jabłko na przekąskę.

1. Mam za sobą pierwszy dzień odnowionej diety. Udany.
2. Zjedzenie sushi było dla mnie trudniejsze niż skok ze spadochronu. Tak sądzę, bo nigdy nie skakałam.
3. Widziałam to co zostało z rodzinnego zamku w Tatarach. Dobrze, że zboże jeszcze wtedy nie wzeszło bo byśmy nie odnaleźli ;)
4. Mam już piewsze zmarszczki.
5. Czasem marzę o rzeczach, których nie robię; wstydziłabym się.

Wyzywam Szeroką Publiczność. ;>

Dziś, absolutnie świadomie i planowo, spóźniłam się do pracy. Bez stresu, bez biegania. Przestawiłam budzik na 40 minut później, wzięłam procha przeciwbólowego (bo ból głowy był motywatorem) i poszłam spać dalej. A potem spokojnie zjadłam śniadanie, wypiłam herbatkę. Poniedziałek. Doskonały dzień na zmianę. Bo najwyższa pora.

Brak komentarzy

Dziś wieczorem Szabat u rodziców, w sobotę rodzinna lasagne u nas. Powoli jakoś udaje mi się chyba wziąć w garść, joga pomaga (byłam już trzeci raz! Planuję utrzymać regularność: 2 razy w tygodniu).

Ale wracając do tematu, dziś szybkie zakupy, a lasagne będą dwie: mięsno pomidorowa, czyli klasyka na zamówienie brata i szpinakowo – serowa, którą mam nadzieję, doceni reszta. Poza tym sałata na deser, albo może jakieś duszone warzywka z czymś na przystawkę. Wino dobre jest (z resztą tata pewnie jeszcze przyniesie).

Myśląc o tej kolacji, zdaję sobie sprawę, że to pewnie ostatnie takie spotkanie w aktualnym miejscu. Że warto byłoby zużyć sole do kąpieli, bo w nowym miejscu tylko prysznic. Że już nie warto się martwić, nie zapastowaną podłogą, że nie będzie kapiącego kranu. Że umowy trzeba porozwiązywać.

taa

Brak komentarzy

Trzeba było nie myśleć. Kryzysu by nie było.


  • RSS