wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2006

No więc…

Brak komentarzy

Szefowa mój oryginalny sposób mówienia zignorowała (jeśli się czegoś nie zauważa, to to nie isnieje, prawda?). Prezes w pierwszej chwili też spróbował ale kiedy usłyszał odpowiedź na kilka zadanych pytań nie wytrzymał i wysłał mnie do domu. Nie mam pojęcia, co się dzieje w firmie i planuję nie zastanawiać się nad tym przed środą. Obawiam się, że te kilka dni będzie niezłym przewrotem!
Tak czy siak, antybiotyk i mnóstwo innych leków, 5 dni siedzenia w domu i ograniczenie mówienia. Czyli jednak mam swoje wolne :>

Dawaj!

Brak komentarzy

Ostatnio każdego dnia wydaje mi się, że już więcej nie zniosę, a dzięki temu, że gorzej być nie może. Każdy dzień jednak to nowe wyzwania i okazuje się, że i owszem, mogę przyjąć więcej. Tym razem chyba jednak się poddam.
Wczoraj zachęłam się rozchorowywać, dziś już nie mówię i niemal nie oddycham. Lekarz o 11 i zobaczymy co dalej.

PS. żeby nie było wątpliwości, oczywiście piszę z pracy.

Zaczęło się

1 komentarz

Wczoraj poprawiłam ostatecznie CV i zaczęłam je rozsyłać. Z efektów mam póki co zły sen przerywany koszmarami o rozmowach kwalifikacyjnych itd. NIENAWIDZĘ SZUKAĆ PRACY. Mam jednak nadzieję, że tym razem, znajdę coś naprawdę fajnego. Bo mówię zdecydowanie nie, kolejnej niesatysfakcjonującej robocie.

Brak komentarzy

Urlop wypisany, zgłoszony, zaakceptowany, podpisany i złożony już w zeszłym tygodniu. Na dziś i jutro. Widać byłby to jednak zbyt wielki luksus, bowiem od godziny niemal siedzę w pracy.
Co tam, że zostały niespełna dwa miesiące do końca roku, nie byłam NIGDZIE w wakacje, a urlopu zostało mi nieco ponad 3/4 rocznego wymiaru.

po kinie

Brak komentarzy

Poszliśmy dziś z S. do kina, na nowego Scorsese. Ale nie o samym filmie będzie, tylko dwie scenki.

Scenka 1.
- Wpadłaś w oko temu facetowi.
- Tak? Skąd wiesz? *zalotnie*
- Bo przestał się na ciebie gapić dopiero jak dostał od żony pod żebra.

Scenka 2.
A dokładniej mówiąc cytat. Kolejny do kolekcji kwiatków tłumaczeniowych. Zły mafiozo z garścią białego proszku do dziewczyny:
- Would you like some coca?
Tłumaczenie:
- Chcesz coli?

A teraz idę spać. Bo jutro do pracy. Mimo podpisanego, złożonego i już rozplanowanego urlopu.

1 komentarz

Wracam do domu i mam dwa – trzy maile od bliskich mi kobiet. Uśmiecham się do monitora, w nadziei, że przekaże to dalej, czytam i od razu myślę nad odpowiedzią. Tak, to zdecydowanie ma jakiś związek z dorosłością ;-)

Byliśmy na grobach. Zwykle chodziliśmy całą rodziną, tym razem jednak rodzice oboje w stanach, z moim starszym bratem nie chcę mieć nic wspólnego, poszliśmy więc z młodszym i mężem. Na większości grobów palą się jakieś światełka, doszliśmy do grobu moich dziadków i aż łzy stanęły mi w oczach.
Nie ma ich już kto odwiedzać!! Ostatnia najbliższa przyjaciółka dziadków zmarła w zeszłym roku, rodziców nie ma, moja druga babcia nie dała rady (pogoda), siostra przyrodnia w Krakowie. Przyszliśmy koło 15, a grób brudny, pokryty liśćmi i ani jednego nawet wypalonego znicza czy zwiędłego kwiatu. Fakt – ja sama bywam na ich grobie nie częściej niż dwa razy do roku. A wcześniej nawet nie przyszło mi do głowy, co to oznacza!

Posprzątaliśmy, umyliśmy płytę, postawiliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze, żydowskim zwyczajem położyliśmy na grobie kamyk…

Byliśmy też na grobach Jacków: Kuronia i Kaczmarskiego, zniczy bez porównania mniej niż rok temu. Z resztą wszędzie! Pod pomnikiem polaków zamordowanych w obozach zagłady, przy grobie Kuklińskiego… nie wiem co się stało. Nigdy nie było ich tak mało!!
Mam nadzieję, że to ze względu na w miarę wczesną porę, a nie na zanik tradycji.


  • RSS