wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2006

Działamy!

2 komentarzy

Komórka w serwisie, rejestracja auta załatwiona. Nowy dowód mam odebrać za jakiś tydzień, wcześniej sprawdzając na stronie internetowej, czy już jest.
Jutro idę zobaczyć, jak wygląda uczelnia, na którą się wybieram, a pod koniec porozmawiam o tym z Prezesem.

Urlopowo plany się zmieniają, jednak nie będzie Amsterdamu. Prawdopodobnie zamiast niego będą Ateny i bliższe lub dalsze okolice ;)

Koniec laby

Brak komentarzy

W zeszłym tygodniu dałam sobie spokój z ‚załatwianiem’. Nie biegałam po urzędach, nie dowiadywałam się co i jak, nie podejmowałam decyzji ani działań. Dziś jednak poniedziałek i najwyższy czas wziąć się do roboty.
Bo nie chciałabym potem się obudzić z ręką w nocniku, a przecież cały czas liczę, że na urlop pojedziemy.

Rozmawiałam więc z serwisem odnośnie komórki. Niestety nie zapowiada się to dobrze, ale ponoć mogę dostać aparat zastępczy.
Rozmawiałam też z wydziałem komunikacji i zarządem dróg miejskich i mój niecny plan z przerejestrowaniem samochodu powinien się udać. Jutro przed pracą pojadę i może uda mi się już wszystko zacząć zmieniać.
Cały czas również zastanawiam się nad sposobem rozwoju swojego edukacyjnego i powoli szala przechyla się w jedną ze stron. Jak przeważy całkiem, dam znać.

Myślenia strategicznego na dziś jednak chyba starczy.
Wieczorem idziemy z mężem do kina. Na Lot 93. Pewnie bym nie obejrzała tego filmu, gdyby nie wygrane bilety.

Brak komentarzy

Lubię porządnie się zmęczyć. Ćwiczenia, czerwona skóra, pot. A potem prysznic i niezwykle gładka, oddychająca skóra. Spokój, który ogarnia, mimo drżenia mięśni.

Zawieszenie

Brak komentarzy

Znajoma, do której chcieliśmy jechać na urlop się nie odzywa, tata, który w czwartek wyleciał do stanów, nie dał znać, że dotarł. Nadal nie wiem czy iść na prywatne studia. Komórkę muszę oddać do serwisu bo nic więcej nie chce powiedzieć, a samochód muszę przerejestrować.
Wszystko jakby w zawieszeniu, jakbym wstrzymywała oddech, zanim poczynię (ja, czy ‚świat’) jakiś krok. Mam nadzieję, że początek tygodnia będzie przełomowy. Bo inaczej mogę się udusić.

Ci, którzy znają mnie dłużej, wiedzą, że nie bardzo miałam pomysł, w którą stronę naukowo iść. Jakiś czas temu jednak w końcu znalazłam właściwą ścieżkę i już oczami wyobraźni widziałam siebie na zajęciach i zachwycałam się myślą o rozwijaniu w wybranym kierunku, wiązałam nadzieję z naszym warszawskim uniwersytetem.
Niesłudznie jednak, gdyż ten, postanowił w ogóle nie robić rekrutacji na zaoczne studia. Wszystkie miejsca zajęły osoby, które nie dostały się na dzienne.

I teraz jest mi cholernie przykro. I nie jestem pewna czy chcę iść studiować do byle jakiej prywatnej szkoły. Nawet nie miałam szansy się pokazać, udowodnić, że kto, jak nie ja, nadaje się na ten właśnie kierunek.

Wydawało mi się, że to cały czas era ślubów, ale po dokładnym rozeznaniu stwierdzam, że kandydaci do zmian stanu cywilnego się pokończyli. Albo są już po, albo nie mają z kim (poza baardzo nielicznymi wyjątkami), głównie ta pierwsza opcja. Niepostrzeżenie jednak, cichcem i w ogóle, zaczęła się faza dzieci. Wszyscy są w ciąży lub już po niej. Wśród znajomych większe i mniejsze brzuchy tudzież już całkiem wykształcone małe istotki w różnym stadium rozwoju. Wychodzi na to, że się starzeję.

:>

Brak komentarzy

Koleżanka z pracy pytała, co ma odpowiedzieć swojemu (jeszcze nie) chłopakowi, na pytanie, na co ma ochotę na kolację. Dodam, że wcale nie była pewna, czy chce jakąkolwiek wspólną kolację bo chłopak ostatnio zachowuje się cokolwiek dziwnie.

Pieczone dzwonki z łososia z kluseczkami francuskimi, a do tego dobre białe wino. Odpowiedziałam bez zastanowienia, całkowicie ignorując jej wybałuszone oczy ;->

Wylot

Brak komentarzy

Wczoraj pożegnałam się z tatą chyba ze sto razy. I jedynie martwiłam się, że nie zdąży w czasie przesiadki w Londynie wyskoczyć po jakąś książkę. Bo, moi drodzy, jak się leci z Warszawy do USA przez Londyn, to od nas książki na pokład nie można wziąć ale z Londynu do USA już tak. Paranoja.
W każdym razie tata nie poleciał. Zaspał. Od 4:30 dzwoniło do niego biuro zleceń z powodu zamówionego budzenia i po kilku minutach prób, w końcu, nagrało się na sekretarkę :>

A wszystko dla Jego dobra jak sądzę. Bo jutrzejsze połączenie trwa w sumie dłużej – ma się więcej czasu na przesiadkę w Londynie. Starczy więc czasu na spokojną wizytę w księgarni. A że będzie na miejscu później niż miał? Pal to licho, przynajmniej z nudów na pokładzie nie umrze ;)

grzyby

Brak komentarzy

Uwielbiam grzyby. Duszone, smażone, pieczone, w jajecznicy, w sosie śmietanowym, jako zupa, jakkolwiek. I jak tak głupia sądziłam, iż to oznacza, że jeśli stoją przy drodze i je sprzedają, to powinnam kupić i samodzielnie przyrządzić. Odpowiadam więc sama sobie: NIE!
Nigdy więcej samodzielnego sprawdzania, czy nie ma robali, krojenia i duszenia. Gra nie warta świeczki! Kupiłam całą torbę, a nie starczy nawet jako sos do makaronu dla dwóch osób!

Zdecydowanie pozostanę przy jedzeniu grzybów w restauracjach. Albo u mojej mamy ;]

Oj, ciężko mi było dziś wstać, ciężko! Impreza u rodziców udana nad wyraz (ależ my, z mężem, jesteśmy drętwi w porównaniu z moimi rodzicami, nawet w połowie TAKIEJ imprezy byśmy nie zrobili!), pyszne wino, rewelacyjne żarcie i fantastyczni ludzie. Mam świetnych rodziców; muszę o tym częściej pamiętać :)

W prezencie urodzinowym daliśmy tacie słuchawki z mikrofonem, mąż dziś będzie ojca przyuczał do używania Skypa.

Odnośnie zaś urlopu, wróciliśmy strasznie zmęczeni. Nie będę nawet wymieniać gdzie byliśmy bo wyszłaby za długa notka. Muszę jednak powiedzieć, że Grunwald zaskoczył nas bardzo pozytywnie, Kruszwica wręcz przeciwnie. O Biskupinie dowiedzieliśmy się wiele, a polska Wenecja się nie umywa do niczego. Było rewelacyjnie, naoglądaliśmy się, naoddychaliśmy przyjemnym powietrzem. Oczywiście ładna pogoda była przez mniej niż 1/4 wyjazdu ale to już norma. Szczególnie kiedy jadę z nadzieją wykąpania się w jeziorze :>

Aha, choć kocham gotyckie i romańskie kościoły – mówię im zdecydowane nie. Conajmniej na dwa tygodnie. W ramach odwyku chyba wejdę do jakiegoś barokowego, czy coś :)


  • RSS