wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

Brak komentarzy

Dziś iście wiosenny dzień się zapowiada. Niebo intensywnie niebieskie (tam gdzie nie ma chmur), słońce jasne, na chodnikach nie ma już śniegu i psich kup, a powietrze jest jakieś takie lekkie. Aż twarz się uśmiecha.

1 komentarz

Ostatnio wchodzę tutaj jak na bloga kogoś innego, kogo odwiedzam kiedy mam więcej wolnego czasu. Przez linki w zaprzyjaźnionych blogach, które odwiedzam wcześniej.
Chyba czekam aż moja dusza poczuje wiosnę.

Sposób

Brak komentarzy

Jadąc na południowy zachód (kierunek Opole) odkryłam ciekawy sposób radzenia sobie z uszkodzonymi nawierzchniami. Droga bez pobocza, wąska, urwany brzeg jezdni, dziura dziurę goni, jadąc powyżej 40 km/h drogą krajową można spokojnie stracić koło. Co więc należy zrobić? Ustawić znak: uwaga, jezdnia uszkodzona! Czyż to nie wyśmienite rozwiązanie?!
Dobre 100 km dróg uszkodzonych, z gigantycznymi koleinami itd by w koncu będąc 5 km od celu dowiedzieć się, że koniec jazdy. Most w remoncie (a przynajmniej zamknięty bo nie widać żeby cokolwiek było robione) i jedyny sposób by dostać się do wsi docelowej to objazd, po wioskach, nijak nieoznakowany oczywiście. Dodatkowych prawie 40 km. Hurra!
Wracaliśmy inną trasą.

plany

Brak komentarzy

Najpierw mieliśmy jechać na weekend do Żywca, potem umawiać się na poznawanie Przyszłego Męża, potem jechać do nieznanej mi do tej pory rodziny męża. Rodzina, a dokładniej babcia jednak z przerażeniem odparła, że ona nie ma teraz pieniędzy by nas wystarczająco ugościć. Chcieliśmy jechać ale przecież choć to głupie, czułaby się niekomfortowo. W końcu powiedzieliśmy, że nie jedziemy. Dziś zadzwoniła (do teściowej, nie do nas), że jej głupio, że powiedziała byśmy nie przyjeżdżali. I żebyśmy jednak przyjechali. Wybór więc między będzie jej głupio bo nie ma jak nas ugościć jak by chciała, a będzie jej głupio bo z tegoż powodu nie przyjechaliśmy. No, czy to jest normalne?

Jedziemy. Chcemy to mieć z głowy ;-) Już i tak ponad dwa miesiące się wybieramy.

Na logikę. Był tydzień siedzenia w domu, chorowania i odpoczywania to teraz jest tydzień pracy, nadrabiania zelagłości i załatwiania spraw. Porządek musi być. A dokładniej mówiąc – powinien. Pewna bliska mi osoba bowiem burzy cały mój poukładany świat szaleństwem doskonałym. I nawet mi się to podoba, z każdą chwilą coraz bardziej tylko okazji brak żeby jej o tym powiedzieć i pouczestniczyć.

Że pacjent wkra czuje się lepiej? Zaczyna brać się za sprzątanie, płacenie zaległych rachunków i załatwianie zalegających spraw oraz pisanie / dzwonienie do znajomych.
Przed chwilą uprałam (w końcu) ślubną sukienkę. Wisi na drągu od zasłonki i schnie. Łazienka z resztą została wyszorowana, łącznie z kafelkami. Czekam tylko aż mąż wróci żeby jendą rzecz dopisać i skończę mam nadzieję załatwiać przedłużenie gwarancji jednego z domowych sprzętów AGD i rozmawiałam przed chwilą z przyjaciółką, która niedawno stała się mamą. Jeremi właśnie się obudził więc miałam okazję usłyszeć najpierw ciche kwilenie, a potem boski wrzask.
Tak, zaczynam czuć się lepiej.

Jestem chora. Znowu. Tym razem na co innego niż zwykle więc przynajmniej jakaś odmiana. Ale chyba już wolę zapalenie krtani.
Szczerze bowiem mówiąc, mam już tego serdecznie dość.
I tylko humor staram się jednak mieć dobry.

Doła pod tytułem, nic nie umiem, nic nie jestem warta i nic w życiu nie osiągnęłam. Dziwny to dół bo humor mam przy okazji niezły. Tylko w gardle obrzydliwie gorzka gula.

2 komentarzy

Po raz pierwszy od lat kilku ‚odrabiałam lekcje’. Z rozpędu zamiast jednego zrobiłam sobie całą stronę ćwiczeń. I to z wielką przyjemnością. Już nie mogę się doczekać jutrzejszych zajęć. To się nazywa odżywający pęd do wiedzy.
Kupiłam sobie specjalny notatnik, z dziurami do segregatora i odrywanymi kartkami a co więcej, przez przypadek, wszystko mam pod kolor podręcznika. Normalnie jakbym pierwszy raz do szkoły szła :)

Brak komentarzy

Razem z zachodem słońca psuje mi się humor. Czy to znaczy, że żyję zgodnie z rytmem natury?


  • RSS