wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2006

No dobra

Brak komentarzy

Angielski zapłacony, czekam aż się zbierze grupa. Przy najlepszych wiatrach, pierwsze zajęcia w poniedziałek. Jutro idę zapisać się i na pierwszą po przerwie jogę. Dziś siedziałam trochę nad zaniedbaną angielską gramatyką.
Kopnęłam kilka pierwszych kamyków spod nóg. Mam nadzieję, że spowodują początek lawiny zmian dotychczas jedynie planowanych. Dobranoc światu.

Brak komentarzy

I czego było się bać, głupia? Byłam, napisałam, pogadałam. Zostałam nawet przez lektora pochwalona za ‚wyczucie’ języka. I jutro się okaże czy będę chodzić do tej szkoły do której chciałam. Bo jest ostatnia grupa mi jakkolwiek pasująca, trochę nakłada mi się na pracę, znaczy musiałabym się urywać kwadras wcześniej dwa razy w tygodniu. Jutro będę pertraktować w pracy.

To chyba jeszcze wynik szkoły średniej. Takie mam ciągle wielkie plany, żeby studia, żeby język szlifować, żeby się przeprowadzić do innego kraju. A ja się tego po prostu, najzwyczajniej w świecie boję. Boję się nawet pójść na test kwalifikujący i sprawdzający poziom tego mojego angielskiego. Boję się zacząć chodzić na kurs bo może mi się nie spodoba albo nie będę miała tyle samozaparcia żeby chodzić regularnie do końca semestru. Fakt, już dobre 4 lata się nie uczyłam żadnego języka ale co z tego? Ludzie dorośli od zera zaczynają albo odświeżają nieużywane języki. Zawsze przecież można zacząć, tak, jak zawsze można zacząć studia. Tylko czemu to czasami takie trudne?
Nie wiem czy nie jest już po zabawie i czy znajdzie się jeszcze miejsce w grupie na moim poziomie ale idę dziś na test i będę próbować. Bo kurcze, chyba trzeba walczyć z własnymi słabościami.

Brak komentarzy

Gdybym wiedziała, że to takie proste! Dostałam wczoraj od męża jakiś syrop uspokajający i po raz pierwszy od dłuższego czasu przespałam całą noc, bez koszmarów, bez wstawania itd. Po 7 godzinach wstałam wyspana i bez problemu. ;-)

Brak komentarzy

Kolejną noc śnią mi się koszmary. Na przemian gryzonie z moim mężem stanowią w nich najgorszy element. Dziś wstałam ledwo przytomna i nadal czuję się jakbym się nie obudziła. A przed chwilą obejrzeliśmy Bezsenność (znaczące?). Humor wyprany i wyrzęty, jeszcze nie rozwieszony, a na ból głowy nic nie pomaga. Niech przyjdzie ta wiosna. Podobno od czwartku wracają mrozy.

Z ledwością wyrwałam się z objęć koszmaru. Spadłam, krzyczałam, dusił mnie mój własny mąż, z nikąd pomocy. A przecież spałam wtulona w Niego właśnie. Brr. Poszłam sobie popłakać przy krojeniu cebuli. Na zupę porową.

Brak komentarzy

We śnie mysz wbiegła mi w nogawkę spodni. A kot śpiący mi na ramieniu nawet nie zareagował.

Brak komentarzy

Może jestem zbyt wymagająca ale wolałabym żeby na skutek leczenia samopoczucie się poprawiało, a gorączka spadała. Kiedy ktoś choruje na codzień bez gorączki to 38 stopni jest cholernie nieprzyjemne.

Porażka

Brak komentarzy

Poległam. Choroba mnie pokonała. Poszłam nawet do pracy ale dałam radę jedynie dwie godziny wytrzymać.
Leżę w łóżku i zdycham. A jak wyzdrowieję, mam iść na kolejne konsultacje. Złe wyniki badań krwi.

mrauk

Brak komentarzy

By poczuć się bardziej kobietą zasami wystarczy pomalować paznokcie. Ciemny brąz z drobinkami złota. I co, że jutro środa i że do pracy. W nosie to mam. ;-)


  • RSS