wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

Brak komentarzy

Czuję się nie uprawniona. Do niczego. Tak więc do branoc.

Zaproszenia

Brak komentarzy

  Nie do końca wiem czemu, jednak hasło ‚zaproszenia’ i wszystko co z nimi związane, napawa mnie niechęcią i jest najtrudniejszym elementem przygotowań przedślubnych. Nie wiem czemu ale po prostu na samą myśl chce mi się uciekać.
W zeszły weekend jednak byliśmy w rodzinnych stronach S. wydrukowaliśmy więc część dla osób stamtąd i jakoś w końcu poszło. Po ponad miesiącu przeciągania. I jeśli wszystko dobrze pójdzie, to jutro wyślemy zaproszenia do wszystkich najważniejszych osób! Znaczy poza tymi, którzy są najważniejsi a jakimś cudem o nich zapomnieliśmy bo pewnie i tacy są. :)

Oczy strachu

Brak komentarzy

  Strach, jak wiadomo, oczy posiada wielkie. Kiedy więc zaczęły mnie ostatnio pobolewać zęby (tym bardziej, im bardziej o tym myślałam), postanowiłam, nie bacząc na koszta udać się na tortury do dentysty. Wizje miałam straszne, wyrywania, borowania, trucia i innych takich, bo przecież oczywiście tak być musi (olałam temat przez ostatnie dwa lata). Poszłam więc jak na ścięcie, przed gabinetem trzęsąc się jak galareta (troszkę tylko przesadzam :> ). I usłyszałam, że w zasadzie, to co ja tu robie? Trzy drobiazgi do zrobienia i nawet do czyszczenia piachem się toto nie nadaje! Dwie dziury już załatane, ostatnia za tydzień.
  Panikara jestem, ale chętnie zastosuję tę cechę kiedy gdzieś indziej coś zacznie się psuć. Będę myślała, że jest już tak tragicznie, że nie mam innego wyjścia, jak tylko udać się na scięcie. I zduszę problem w zarodku. Ha. Podoba mi się ten sposób!

Brak komentarzy

  Czekam aż ktoś w końcu wymyśli znieczulenie działające na słuch i dotyk. Czeka mnie jutro wizyta u dentysty, znieczulenie będzie oczywiście, ale te dźwięki i wibracje. Aaaa! Wcale się nie nakręcam, wcale się nie, uwielbiam chodzić do dentysty! Nic mnie nie bolo! I myję zęby 20 razy dziennie po 5 minut! Tak jej powiem :)

Sprzeczności

Brak komentarzy

  Weekend uważam za piekielnie męczący, jazda była ciężka i niezbyt przyjemna, a my zamiast odpocząć, wróciliśmy jeszcze bardziej zmęczeni. Co nie zmienia faktu, że weekend był bardzo przyjemny, usłyszeliśmy wiele miłych rzeczy, dostaliśmy niespodziewane prezenty w postaci wielkich puchowych poduch i pasującej do nich kołdry i takie tam. Lubię takie sprzeczności!

  Wieczorem robiliśmy zaproszenia. Na szczęście udało nam się i spora ich część jest już gotowa, część nawet w momencie pisania rozdana. Pobudka dziś o 3:30 żeby się spakować i zdążyć umyć włosy. 5 godzin jazdy, zmiana kół na zimowe, jazdy po mieście, rozmowy z jeszcze nieoficjalnie moją rodziną. W jednym, drugim, trzecim domu. Zabawa z obecnymi dziećmi, zawisające w powietrzu o nasze przyszłe. W końcu chwilka spokoju, by zaraz wrócić do zabawy z jednym z dzieci, chorym. Musimy wcześnie wstać, żeby odwiedzić jeszcze jeden dom z przyjaciółmi i innych w knajpie. Wszystko tak, by zdążyć wrócić do Warszawy przed wieczorem, żeby nie wracać w korkach najdzikszych.
Nazwę ten okres – spokojnym weekendem.

Brak komentarzy

  Ciekawe czy ktoś już napisał jakiś doktorat lub choćby magisterkę na temat: „Męskie przeziębienie jako nieuleczalna choroba wymagająca specjalnego traktowania i powodująca całkowitą niezdolność do jakiejkolwiek pracy”. Ciekawe, że kiedy ja siedzę w domu na antybiotykach to zmywam, sprzątam, gotuję, załatwiam wszystkie sprawy, które da się załatwić z domu i nadrabiam zaległości, a S. ze względu na temperaturę 37,5 stopni jest w stanie tylko leżeć pod kołdrą. Nie pamięta o niczym, nic z zaplanowanych rzeczy nie jest w stanie zrobić, a pozmywanie po kolacji, którą ja gotowałam (i do której ja robiłam zakupy) wykracza poza jego możliwości.
Grr. Dziś jestem zła, rozdrażniona, zawiedzona etc. I tak jest lepiej niż rano.

Surrealizm?

Brak komentarzy

  Przed chwilą zadzwoniła do mnie pani z informacją, że mają już dla mnie jedno opakowanie szkieł. To na lewe oko. Na prawe trzeba jeszcze poczekać, ale mogę pierwsze już wziąć.
Do tego czasu powinnam nosić lewą soczewkę, a prawe oko zamknięte, ewentualnie wyciągnąć lewe szkło z okularów. Jak sądzę.

  Popijam wodę z dużą ilością cytryny na zmianę z mocno herbatą z sokiem malinowym. Kawa już była i niestety chyba tylko się łudzę, że którykolwiek z tych napojów może mi pomóc. Jestem po prostu niewyspana. Niby nic dziwnego po niespełna 4,5 godzinach snu ale dokonale pamiętam, że jeszcze kilka lat temu jedna taka noc nie miała znaczenia ani wpływu na nic. Mogłam zarywać noce, uczyć się do rana, pisać prace od północy i inne takie. A teraz kulturalny wieczór z oglądaniem seriali, czerwonym winem i fajką wodną mnie wykańcza. Starzeję się, nie da się ukryć. Bo kurcze za niedługo mi ćwierćwiecze stuknie.

Było

2 komentarzy

  Przeszłam już okres paniki przedślubnej w sprawie, czy jestem pewna, był moment paniki pod tytułem, czy będzie tak wyglądało jak chciałam. Opanowuję już nawet gigantyczną niechęć do przygotowania zaproszeń. Wszystko poddaje się działaniom i zapisuje się w odmętach kalendarza jako wykonane. Płacę za to gigantycznymi bólami głowy ale czuję, że pokonuje trudności i słabości. Może siłą rozpędu zmienię więcej niż tylko stan cywilny.


  • RSS