wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

Być kobietą

1 komentarz

  Dzień pod znakiem kobiecości. Z rozmowami z przyjaciółką, farbowaniem włosów i bielizną w tle. Jak dobrze, że tak można.

  Przed chwilą weszła moja młodzieńcza miłość! Kiedy miałam lat 12 czy 13 kochałam się w nim strasznie, bo był taki dojrzały, przystojny i z tak niesamowicie seksownym głosem! Co tam, że przy okazji 15 lat więcej.
Kochałam się w nim niezmiernie oraz oczywiście platonicznie. Jeździliśmy razem na obozy dwa razy do roku, potem kontakt się urwał i tylko od czasu do czasu widywałam go, przychodząc do ojca do pracy.
A dziś wszedł tu, nie widziany przeze mnie z 8 lat chyba. Poznałam go od razu, potem się uśmiechnął (tak samo jak kiedyś), powiedział (tym samym głosem). Nawet mając małe naście lat miałam dobry gust. Bo nogi i dziś mi się ugięły.
  Ps. Mało który facet, będący przystojnym za młodu, jest taki nadal po 40.

Kolejny etap

Brak komentarzy

  Rozpoczynamy właśnie w tym tygodniu. Faza przygotowań do podejmowania decyzji się kończy, zaczynami je wdrażać. Dziś np. zamówiliśmy zaproszenia. Mamy wymyślony tekst jaki nań wydrukujemy (sami, bo wyjdzie taniej, a i tak trzeba kupić toner). S. idzie załatwiać salę na dolę w Pałacu Ślubów celem posiadania miejsca na szampana ‚po’. W sobotę mamy pierwsze spotkanie z krawcową, projekty zrobione. I jakoś się kręci.

Domowe

Brak komentarzy

  Nie wyobrażam sobie małżeństwa, w którym choć jedna osoba nie lubi gotować. My, na szczęście, lubimy oboje. Dziś na obiad był krem brokułowy z grzanką z serem. Robione z głowy, nie przepisu, po raz pierwszy i na szybko. Polecam. :)

Marzyciel w pracy

Brak komentarzy

  Zanurzyłabym się w wannie pełnej gorącej wody. Z solą kąpielową o zapachu rozmarynu, barwiącą wodę na zielono. Tak żeby tylko twarz wystawała. A kiedy już bym się rozgrzała, usiadłabym trochę wyżej i poczytała nabytego ostatnio Wolverina (23 pierwsze zeszyty w jednym) popijając zimny sok pomarańczowy.

Tłumaczenia

Brak komentarzy

  Polak potrafi. Akcja – wczoraj, Polsat, X-meni. Scena – przed wejściem do Cerebro (maszyna do maksymalizacji mocy psionicznych), która na własną zgubę została przetłumaczona. Na ‚Mózg’. I tu zaczęło się zejście. W pierwszej chwili kiedy Xavier rzucił : „zapraszam do Mózgu”. Chwilę później jednak, utytułowana (naukowo) Dr. Jean Grey została zapytana : „Czy ty też…” „Używam Mózgu? – odpowiedziała – Nie, trzeba wiedzieć, jak się to robi”.

Sieczka

Brak komentarzy

   Ten weekend dał mi popalić. Czuję się jakby mnie ktoś wrzucił w sieczkarkę, a następnie wymaglował i oczekiwał, że będę się czuć normalnie, skoro niemal tak wyglądam. Ale po kolei. Znaczy w kolejności dowolnej.
  Wstępne sondaże wyborcze – porażka. Na całej linii. Nawet nie wiem co o tym myśleć. Z coraz większą radością myślę o naszym możliwym wyjeździe w świat.
  To niezbyt przyjemne kiedy włoży się w coś dużo energii, starań i dobrych chęci, a odbiorca nie do końca celowo, wszystko spieprzy.
  Sama nie do końca wiem po co i czy warto ale kolejny raz zrobiłam dziś podejście do mojej mamy. Starałam się tym razem od innej strony, zostawiając to, która ma większe prawo czuć się urażoną, bo nie o to chodzi by mieć racje, tylko by mieć dobre stosunki. Bo doszło do tego, że nie miałam ochoty odwiedzać rodziny.
W jakimśtam stopniu się udało. Po przyjęciu conajmniej kilku niepotrzebnych razów i wyciszeniu chęci walnięcia drzwiami. Mam nadzieję, że kiedy u niej się poprawi, pomyśli o tym i doceni moją cierpliwość i dobre chęci. Ja w każdym razie sama siebie za to podziwiam.
  Byliśmy u dziadków. Zostaliśmy uraczeni ciasteczkami i herbatą, komplementem o narastającej chudości (to ja). Wysłuchano nas, zaaprobowano pomysły i w ogóle było miło.
  Byłam z Kotą u weterynarza. Poza rutynową kontrolą z wynikiem – stan zdrowia dobry, zaszczepieniem i odrobaczeniem, lekarz potwierdził moje podejrzenia. Nowotwór. Nie panikuję bo nie ma po co, wiem jak działać i gdzie szukać pomocy. Ale gula w żołądku urosła jeszcze bardziej i obawiam się, że nie szybko zniknie.
  Chyba dość jak na jeden dzień. Następna notka będzie o tłumaczeniach.

Brak komentarzy

  Tak się właśnie zastanawiam, czy ja tu w ogóle pisałam kiedy i w ogóle, to wszystko? Fragile – 7 stycznia, chwilę po tobie :) Tylko właśnie dziś sobie uzmysłowiłam, że jeszcze nie byliśmy w Pałacu Ślubów w celu wynajęcia salki na dole na szampana.
  Zmieniając temat, powrót do pracy okupiłam nieprzespaną nocą. Denerwowałam się normalnie jakbym szła do nowej szkoły czy coś, o 3 wstałam bo już nie mogłam się z boku na bok przewracać. Tu jednak nic się nie zawaliło, nikogo nie wywaliło ani nic w tym stylu. Co cieszy. Jak również to iż jest już prawie 14, czyli jeszcze trzy godziny z hakiem i do domu :)

Poranek

Brak komentarzy

  Dziś pierwszy dzień pracy po zwolnieniu. Odzwyczaiłam się do wstawania o tej porze, choć ostatnio wstawałam coraz wcześniej.
Kiedy zadzwonił budzik, z przerażeniem odkryłam, że jestem ślepa. Bo po otworzeniu oczu nic się nie zmieniło.

Słońce za oknem!

1 komentarz

  Niebieściutkie niebo! I podobno zimno strasznie. Ale co tam. Dziś pierwszy, nieoficjalny dzień mojej wolności. Idę na kontrolę do lekarza, a od jutro do pracy.
Jako że i tak muszę wyjść, to uciekam z domu na dłużej. Zakupy w markecie, rozmowa, mam nadzieję z tatą i tara! spotkanie z potencjalną krawcową. Uh, jak chciałabym usłyszeć, że umie uszyć sukienkę jaką chcę i to zrobi. I zaczniemy działać.
  Zaczyna się podnosić i kłębić energia we mnie!


  • RSS