wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

Gdzie indziej

1 komentarz

  Jestem zupełnie gdzie indziej. Inna okolica, inna pogoda, inna rodzina. W ogóle rodzina.
Nie mogę powiedzieć, żebym w domu S. czuła się zupełnie swobodnie, nie zmienia to jednak faktu, iż tu, bardziej niż w moim własnym domu czuć więzy rodzinne.
  Jutro wyprawa w poszukiwaniu auta. Wujek już podobno zrobił rozeznanie, jest więc szansa.
A dziś, korzystając z inności, kupiłam sobie inne ubrania. Spódnicę i kurtkę koloru khaki, ala wojskowe. Z bardzo młodzieżowymi paskami, kieszeniami, zapinkami i w ogóle. Zaczynamy się przy tym wszytkim odprężać. Swoboda.

Brak komentarzy

  Uwaga, zła wkra.

Brak komentarzy

  Cisza tu jest odzwierciedleniem wstrzymanego oddechu w rzeczywistości. Poprawia się. Nie jest łatwo, ale jest lepiej. Wyjeżdżamy na długi weekend, jak dobrze pójdzie, to wrócimy już nowym autkiem. Miejsce parkingowe pod praca znów mam. Zaklinam samochód żeby się stał. A bardziej zaklinam nas, żebyśmy byli.

  W sobotę o 6 rano Sąsiadka Widmo (mieszkamy z nią przez ścianę rok i nigdy jej nie widzieliśmy) włączyła telewizor. Jak zwykle wystarczająco głośno, bym rozumiała każde słowo z prowadzonej na antenie rozmowy. Wytrzymaliśmy.
W niedzielę o 6 włączyła jakąś msze. Rozumiałam każde słowo modlitwy. Wytrzymaliśmy.
Dziś jednak już mi nerwy puściły. Mogłam teoretycznie spać do 7 a ponad godzinę wcześniej sen przerwały mi wiadomości w jakimś radiu. Założyłam więc szlafrok i poszłam się rozprawić z Sąsiadką. Otworzyła po dłuższej chwili i stwierdziła, że przecież jak zrobi ciszej, to nie będzie wszystkiego słyszała będąc na drugim końcu mieszkania. Aaa!!
Na szczęście ściszyła. Zobaczymy czy podziała to długofalowo, czy jednorazowo.

Brak komentarzy

Cisza
myśli
chęci
starania

Będzie

  Kiedy myślę o pisaniu, wszystkie myśli uciekają mi z głowy. Nie mam siły by skupić się i opisać rzeczywistość, opowiedzieć o psie, który chciał ze mną zostać, czy o staraniach między Nami.
Zamiast porządnie i jednorazowo odreagować złe emocje z początku tygodnia, wypuszczam je po kawałku, co jakiś czas. Dzięki temu nie ma gwałtowności, jest za to zmęczenie i niespecjalnie dobry nastrój. Kiedyś się nauczę inaczej. Kiedyś.
A póki co, czekam na weekend i możliwość pospania dłużej niż do 6:30.

Wisielec

Brak komentarzy

  Pojechałam dziś na ostatnie tortury. Znaczy rehabilitację. Myślałam, że ostatni raz, coś odprężającego, jakieś zalecenia i papa, a oni mnie POWIESILI!! Za nogi! Wisiałam tak 20 minut, sama w pokoju, z piekielnie zdrętwiałymi nogami i szykowałam plan zbrodni, aż przyszła pani i kazała mi w tej pozycji jeszcze porobić brzuszki, żeby lepiej kręgosłup wyciągnąć.
A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że po tych męczarniach, jak mi już wróciło krążenie, poczułam się świetnie. Hehe :)

1 komentarz

  Idzie ku lepszemu.

  Wczoraj przez moje życie przeszło coś ala tsunami. Wywróciło mój mózg i pozostałe wnętrzności na lewą stronę. Epicentrum leżało w pół drogi między mną a S. Niestety, dotknęło też osoby ‚spoza’. Wielka jego fala wyniosła mnie z mieszkania, wylądowałam na kanapie u przyjaciółki, która widząc poziom zniszczeń od razu wzięła się za ratowanie i sklejanie w całość. Gdyby nie poranna reanimacja, pewnie nie dałabym rady pójść do pracy.
  Dziś działam na niskich obrotach. Myślałam o rozstaniu, ale nie potrafię podjąć decyzji, o życiu bez powietrza (czemu w takich momentach myślenie cytatami, przerzuca mi się z prozy na wiersze?). Dziś po pracy wracam do domu. Będziemy próbować.

Porażka

Brak komentarzy

  Nawet nie wiem, co napisać. Odniosłam totalną porażkę interpretacyjną. Śmieję się z siebie i cieszę, że to w tym poplątanym dla mnie czasie, przynajmniej mam usprawiedliwienie. Uh.


  • RSS