wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2005

Brak komentarzy

  Mam ochotę na słońce, ciepłe powietrze, grzanie nóg na balkonie (bo mogę!). Na wolny czas, na lody, wiosenne kurtki, czerwone spodnie, czytanie z ochotą. Rozwiązanie problemów, wyjazd do Wilna, spotkania z przyjaciółmi. To, tak na początek. Wiosna. Daje nam dużo, a chciałoby sie jeszcze więcej.

  Już kiedyś miałam trochę podobne włosy. Krótkie dość, postrzępione i nastroszone. Czarne z odrobiną czerwieni. Kupiłam nawet taki specjalny sprey do odświeżania tego czerwonego w domu. Podoba mi się. Czuję się lepiej, ładniej i atrakcyjniej. Mrauk.

Włosy

1 komentarz

  Dzień minął mi między innymi na szukaniu w necie fryzury dla siebie. Bezskutecznie. Jakieś przestarzałe wszystkie. :) Tak więc z wizją tylko mniej więcej, zarówno kształtu jak i koloru, udaję się za jakieś dwie godziny do fryzjera. S. pytał czy mnie pozna. Nie jestem pewna. :) Ah, chciałoby się już wyjść. Słoneczko, niemal bezchmurne niebo. Ciągną. Ale nie jest źle, wytrzymam. Bo dzięki mistyfikacji, oficjalnie nazywanej zmianą czasu, wyjdziemy dziś z pracy jeszcze za dnia, w blasku i cieple.

  Kolejne podejścia do napisania o tym, co na prawdę siedzi w mojej głowie nie przynoszą rezultatu. Zamiast egzystencjonalnego strachu opisują niepewność materialną, zamiast niepewności, marudzenie. Generalnie jednak chodzi mi o to, że chciałabym już mieć za sobą to, co dopiero się zaczyna. Bo mnóstwo obaw dotyczących przyszłości, nie ode mnie zależących. Bo decyzje, których do niedawna byłam pewna na 100%, a dziś już nie jestem. Bo, ostatecznie, strasznie chciałabym zacząć działać, a boję się, że pochłonie to środki, których brak zaraz odczuję ze zdwojoną siłą.
Wczoraj oglądaliśmy Adaptację. Tam opowieść snuta była na trzech niezależnych od siebie poziomach, będąc jedną historią. U mnie w głowie dwa takie poziomy, choć sama nie mogę ich uporządkować.

  Z jednej strony taka wizyta jest szalenie pozytywna i przyjemna. Wspólny wielogodzinny spacer, długie rozmowy o wszystkim, niczym, rzeczach ważnych i tych mniej. Oglądanie filmów i granie. A z drugiej zmęczenie, niemożność odnalezienia swojego miejsca chwilami, brak samotności, na co dzień mniej potrzebnej.
  Wyjeżdżając podrzucą nas do moich Dziadków, spotkanie wielkanocne. A potem już tylko we dwoje, już tylko swoi w swoim. I spokój. Choć znając moje dziwactwa zajmę się praniem, sprzątaniem i innymi głupotami, zamiast leżeć przytulona do S. i chłonąć codzienność.
  Przyjemna wizyta i plany. Wyjazdu do Wilna.

Spacer

2 komentarzy

  Wyszliśmy połazić, koło 14. Śródmieście, praga (kawałeczek), powiśle, starówka, powrót chmielną, mokotowską, aleją róż, szucha. Piękna warszawa. Pokazywanie przyjezdnym takich miejsc jest bardzo miłe. Tworzenie obrazu miasta.
  A w międzyczasie nieudane podejście do obiadu na mieście. Bo kelnerka naćpana chyba, na pewno bardzo dziwna. Skończyliśmy w knajpie na chmielnej. Drogiej jak piorun, ale jedzenie – palce lizać.

  Mieszkamy z S. przy samych Łazienkach. Okolica jest bardzo spokojna i bezpieczna. W grudniu ukradli mi samochód. Poprzedniej nocy kołpaki z samochodu naszych przyjaciół. Brzydkie słowa przychodzą na myśl.

1 komentarz

  Archiwum wróciło! Wczoraj weszłam tutaj i zobaczyłam ze zdziwieniem, że lewa kolumna jest dużo krótsza. A na górze strony komunikat, że ‚ee, nie będzie archiwum’. Pomyślałam jedynie, że należało mi się, nigdy nigdzie nie przenosiłam archiwum. Kiedyś więc musiało się to stać.
A dziś działa. Wiosna się uśmiechnęła. Przez mgłę.

  Idę więc miło z rana zaskoczona, przygotowywać śniadanie. Przyjechali bowiem nasi przyjaciele z bielska, z którymi byliśmy na Słowacji.

1 komentarz

  Wiosna, wiosna w koło. Dziś co prawda pochmurna, zamglona i ciężka, ale czuć ją w powietrzu! Zaklinam ją czerwonymi spodniami, czerwonymi butami i dobrym humorem. Nie ma ze mną szans! I jeszcze fryzjerem. Zmieniam. Kolor, fryzurę, jeszcze tylko nie wiem na co. Za długo już jeden fryz.
I czerwone buty bym kupiła, na obcasie. I torebkę. W ogóle dużo rzeczy bym zrobiła, gdyby finanse były lepsze. Może więc sama coś zrobię? Twórcza. Śpiewająca i podrygująca na przystanku, uśmiechająca się do świata. Jak na wariatkę patrzą. Ja.

Nóż

Brak komentarzy

  Dwie notki poszły pod nóż. Generalnie chodziło o to, że dostałam awans. Dziś dodam tylko, że zawiść to jednak czyste uczucie. Bo bezinteresowne. Tyle o pracy.
  Czuję wiosnę. Pachnie nią, ciepli nią i pcha na spacery. Do Torturki więc dotarłam dziś na piechotę. Słuchawki w uszach, półgodziny szybkim tempem. I dla zdrowia dobre i dla nastroju. Czas na niemyślenie.


  • RSS