wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

  Poszłam z S. obejrzeć odłożone spodnie. Miał mi oczywiście służyć radą i pomóc zdecydować. Stwierdził, że się źle układają, mają źle zrobione kieszenie i są za długie (o jakieś 1-2 cm więc nie ma co skracać). Podziękowałam mu więc za opinię i stwierdziwszy, że się w nich dobrze czuję, poszłam zapłacić. W drodze powrotnej, S. niósł torbę. :>

  Z żalem zauważyłam, że nie dotrzymałam swojego postanowienia na weekend. Żebym jeszcze świadomie postanowiła, że nie. Nie chce mi się i już. Ale ja po prostu zapomniałam. Źle ze mną. :)

Zima

Brak komentarzy

  Dziś to mieliśmy taką prawdziwą zimę. Mróz, ale bez wiatru. Słońce, ale śnieg leżał. Aż żałuję, że nie miałam z kim na spacer pójść. Dobrze, że choć udało mi się gorącą czekoladę w dobrym towarzystwie wypić. :)
  A w domu czekał na mnie rozmruczany i stęskniona Kota. Wlazła była mi na kolana i traktorzy. Miły weekend.

  Korzystając z nieobecności S. zrobiłam sobie z domu Salon Piękności. Rano, czy też raczej w południe udałam się po zakupy, nabywając oczywiście same potrzebne rzeczy oraz szukając spodni. Solennie obiecuję głosować w następnych wyborach na tego, kto prawnie nakaże ujednolicenie rozmiarów ubrań. Bo czemu spodnie w moim rozmiarze są na mnie za duże, a o numer większe za małe?
  Idę w każdym razie spać jako piękna kobieta (Kot z pewnością to doceni), o czerwonych pazurach oraz różnych innych nieoczywistych rzeczach, o których w publicznym, było nie było miejscu, nie wypada mówić.

  Jakiś czas temu zaczęłam intelektualnie rozkładać na części moje gusta smakowe. Doszłam do wniosku, że obiektywnie, nie ma powodów bym nie lubiła na przykład ryb (a NIGDY ich nie lubiłam, nie jadałam, bue). Staram się więc zmuszać i przełamywać opory. Kilkukrotnie już nawet z niezłym skutkiem.
  A wracając do Szabatu, to mama zrobiła rybę Roballo, czyli Okoń Morski w szpinaku pod beszamelem. Spróbowałam. I nawet sobie dołożyłam. Smakuje toto bardzo dziwnie, coś nowego na języku, ale nie jest nie smaczne. Nawet sam szpinak już nie jest niesmaczny (ten był na drugim miejscu listy rzeczy niejadalnych, no, może nieco dalej). Bardzo dobre, niesamowicie delikatne mięso ryby. Będę więc próbować dalej, może się przełamię. Warunki stawiam jednak dwa (samej sobie). Po pierwsze potrawa nie może ‚śmierdzieć’ rybą. Po drugie, musi być w formie przetworzonej, znaczy bez łba, łusek ogona tudzież innych form całościowych ala śledź. Są granice, których przekraczać nie wolno.

  Pozbawiona odbiorcy moich kulinarnych eksperymentów, rejteruję do rodziców. Na rodzinny Szabat, a to oznacza wyżerkę. Znaczy się zjem coś pysznego nie kiwając palcem, najwyżej troszeczkę, po czym narzekając na późną porę, wrócę do domu. A co. Kilka w jednym, bo i na dodatek spotkam moją od dawna nie widzianą siostrę.
  A jeśli idzie o plany weekendowe, to mimo ich ambitności, wydają mi się mało sympatyczne. Pozałatwiałam więc pod koniec dnia pracy mnóstwo rzeczy i dowiedziałam się, że weterynarz to dopiero w poniedziałek, a Torturka najwcześniej w środę. Tak więc na weekend zostaje głównie szoping w różnych dziedzinach i praca nad wyglądem domu i siebie. A jakby mi się nie chciało pracować, to zostałam rozgrzeszona przez S. (rozmawialiśmy o sprzątaniu domu, żeby nie było, że on aż tak szalony). Nie jest więc tak źle.

  Mój S. od tygodnia jest zajęty. Kończy stronę, przygotowuje figurki na turniej. Generalnie go nie ma, nie śpi, a jeśli nawet to nie wtedy co ja. A teraz jedzie się dobrze bawić na cały weekend. Oczywiście dostał moje błogosławieństwo i w ogóle, jeszcze by tego brakowało żebym mu odpoczynku żałowała, ale Tęęęsknię. Już, a co dopiero kiedy go rzeczywiście nie będzie w zasięgu wzroku?
  Jakiś mam nastrój dziwny, związany z porządkowaniem przestrzeni życiowej w różnych wymiarach. Tak więc w planach na weekend mam załatwianie zaległych spraw, porządki, zajęcie się sobą i takie tam. A w głowie coraz częściej się pojawiają myśli o systematyzowaniu życia kółkiem na palcu. Może drugie podejście będzie lepsze? Czy tak szybko, po przewrocie spowodowanym moją odmową mogę w ogóle o tym myśleć? Czy cokolwiek się zmieniło? Bo po co wracać, jeśli miałoby być tak jak wcześniej. Przeczucie mówi, że tak nie będzie, ale nie jest ono nieomylne.

Wiosna

Brak komentarzy

  Idąc dziś rano do pracy poczułam Wiosnę. Nie wiem, czy poczułam nosem, czy raczej sercem, ale została już we mnie i mam zamiar ją pielęgnować. To dobry dzień na zaczęcie nowego. Tak więc maile wysłane, rozmowy odbyte, kolacja ugotowana, a Kot zadowolony. I w sercu ciepło.

Smutne

3 komentarzy

  Minionej nocy zamordowany został Zdzisław Beksiński. Przerażające, że zwykłym nożem można zabić talent i niesamowitą wyobraźnię. Mam nadzieję, że przedsięwzięte nadzwyczajne środki pomogą szybko złapać zabójcę. Tym razem szczęśliwie się składa, że jedynie tego typu, najgorsze zbrodnie, mają szansę na wyjaśnienie.
Przystańmy na minutę, pomyślmy.

Brak komentarzy

  Było wspaniale.


  • RSS