wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Leci

1 komentarz

  Od powrotu z urlopu dni mijają coraz szybciej. Weekend to oczywiście minął w oka mgnieniu, ale nawet dzisiejszy dzień w pracy przeleciał szybko. Każda wolna chwila wykorzystana na czytanie Gry o Tron, a już w domu, czas z S. Dobry był ten urlop.

Przerwa. Muszę iść pozmywać.

Wróciłam. Ale straciłam zapał. Dzieje się w moim życiu sporo, ale nie są to ‚fakty’, raczej coś ulotnego, na granicy możliwości ubrania w słowa. Dobrze mi z tym, cieszę się, że mój prywatny świat rusza znów w swoją podróż. Czytam, myślę, wtulam się w S. martwię kotem na psychotropach i wściekam jakością internetowej obsługi w moim banku. Rodzice i moi i S. wiedzą już o zmianach, staram się o tym z nimi nie rozmawiać. Szczególnie z moją mamą, która o dziwo zareagowała najgorzej i o zgrozo rzuciła argumentem o tym, co pomyśli rodzina. Od tego czasu nie odważyłam się pójść do rodzinnego domu.

  Swój własny najukochańszy domek, dogrzewam ciepłymi uczuciami. Bo rzeczywista temperatura wynosi 18 stopni.

Noc

Brak komentarzy

  Z ledwością udało mi się wyrwać z objęć koszmarów tej nocy. Z przerażeniem w oczach i walącym sercem ledwo łapałam oddech, odganiając od siebie resztki snu. Nie pamiętam i nie chcę.

  Bo zabójstwo policjanta zostałoby natychmiast wykryte. Chociaż może sąd by mnie uniewinnił. Półtora miesiąca! Tyle czasu czekam już na chol**** umorzenie sprawy kradzieży mojego samochodu. W końcu wkurzona dzwonię dowiedzieć się czemu tak długo i co? Pan spokojnie stwierdza, że przerzucali między sobą moją sprawę, aż trafiło do pana na zwolnieniu. Że do tej pory nikt się nią nie zajął. Półtora miesiąca! Pan przeprosił i powiedział, że do środy się odezwie i będę miała umorzenie w ręce. Czyli można w trzy dni, mimo innej codziennej roboty. Nie piszę więcej bo byłoby niecenzuralnie. Grrrr.

  Tak bym określiła mój powrót do pracy. Cały dzień bieganina, nerwowa atmosfera i zwalanie winy. Ale ok, zaraz wychodzę, a jutro już piątek.
Wewnątrz mnie szamotanina jeszcze większa. Między nie myśleniem, a ocenianiem. Kilka trudnych kroków za mną, setki przed. Ale przynajmniej coś się dzieję. Czekam też aż reszta świata poukłada sobie życia, żebym móc odnowić ‚ludziopogląd’. Bo już nie wiem co mnie z kim łączy, a co z kim nie. Pogubić się można.
  W planach mam znalezienie czasu na porządki w domu, zakupy przyjemnościowe. Układa się, powoli, ale coraz bardziej. A w lutym recital Janusza Radka, znaleziony przez S. Będzie dobrze.
I jeszcze, że od dawna zastanawiam się nad napisaniem maila by poszerzyć znajomość blogową. Ale to byłby pierwszy raz i nie wiem jak i kiedy.
I jeszcze, że dostałam podwyżkę.
I jeszcze, że w sumie, to mi się to życie podoba. I zdjęcia będą niedługo obrobione.

Trupem być

Brak komentarzy

  Teraz to już na dobre wróciłam. Siedzę sobie w domku, przed własnym komputerem i zastanawiam się, czemu sądziłam, że będę miała siłę opisać te wszystkie rzeczy, które się wydarzyły.
  Bo zmęczenie. Cała noc w pociągu, pół dnia sprzątania. Osiemnastoletni bracia rzadko bywają wzorem czystości. A teraz obolałe dłonie i ukradkowe ziewnięcia tylko potwierdzają uśmiech na ustach. To był na prawdę dobry urlop. Ale tęskniłam za tym miejscem. Tym, które piszę teraz.

Wróciłam

2 komentarzy

  Na łono kraju macierzystego. Było dobrze, chciałoby się jeszcze, choć to nie koniec. Więcej ze swojego komputera, przy własnym biurku w Domu, bo tu warunków brak. Najazd na Wiedeń następnym razem.

1 komentarz

  Dorwalam na chwilke kafejke internetowa, wiec daje znac. Zyje. Jestem na Slowacji, w Trnawie. Nie mam polskiej czcionki.
Jedziemy zaraz do Bratyslawy, a jak kierowca da sie namowic to jutro tez do Wiednia. Bylismy na zamku Elzbiety Batory, ktora zamordowala 700 dziewic. Jezdzimy, zwiedzamy, spaceujemy, rozmawiamy, jemy, pijemy i milion innych. Jest dobrze. Wracamy w niedziele, ale siec byc moze dopiero w domu, w poniedzialek – wtorek.
Do lepiej. Lepiej napisze ci komentarz nastepnym razem :) Buziaki i dobrego czasu tam w odmetach codziennosci!

W trakcie

1 komentarz

  Urlop powoli, ale gębą całą. Wieczory z przyjaciółmi, na graniu albo w knajpie, w ciągu dnia ze sobą albo rodziną. Spokój, wysypianie się, dziś kawa z zakupami tylko we dwoje. Odpoczywam i dobrze się bawię, daję się namówić na typowo męskie rozrywki. Kupiliśmy zestaw rzutek do dartów w planach ćwiczenia i pewnie tablica do domu. Duży pokój akurat pasuje.
  W Domu ponoć ok, wszystko jeszcze stoi, Kot zawiedziony naszą nieobecnością ale nie narzeka zbytnio. Wieczorem dogadamy szczegóły wyjazdu na Słowację. Oj tak, tego mi było trzeba.

Zawód

1 komentarz

  Spotkał mnie dziś zawód i tak już zostało. Mama wg. mnie dała gigantyczną plamę. Nerwy, słowa wypowiedziane bez pomyślunku, później udawanie, że wcale nie. To zdecydowanie nie mój typ. Mała wróciła dziś z nami do domu. Nie jedziemy do Szczyrku, jeszcze nie wiem kiedy wystartujemy z urlopem, niedziela? Poniedziałek? Pod naszą nieobecność zaopiekuje się Nią mój brat młodszy. A do tego czasu nie ma nas dla świata. Spędzamy czas ze sobą i Kotem. Zawiodłam się na własnej matce. A ona nawet chyba nie zdaje sobie z tego sprawy. To bardzo nieprzyjemne wszystko.

Podobno

Brak komentarzy

  Koty podobno powoli zaczynają się godzić. Znaczy się Mała już nie syczy na każdy ruch czy dźwięk, daje się dotknąć komuś poza mną. Znaczy się, będzie dobrze. Na wszelki wypadek zostawię klucze rodzicom z potencjalną możliwością przeprowadzmi kota wraz z moim bratem spowrotem do nas. Jeszcze dziś bieganina, pakowanie i inne takie, a potem urlop. Kompletnie sobie tego nie wyobrażam.
  Czy coś się wyjaśni? Czy porozmawiamy o pewnych rzeczach? Czy odpoczniemy? Będzie co ma być. :)


  • RSS