wkra blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

  A dokładniej mówiąc, zapalone są moje struny głosowe i będzie dobrze jeśli nie zejdzie na oskrzela. Mam zwolnienie do środy (ubłagałam, bo miało być do piątku). Zakaz wychodzenia conajmniej do soboty włącznie i nakaz ograniczenia używania głosu. Co siłą rzeczy będę wprowadzać w życie, bo jak sie siedzi samemu w domu, to się raczej mało gada. A to dlatego, że S. wyjeżdża na weekend, a współlokator w sobotę się wyprowadza. Zostanę więc sam na sam z kotem, komputerem i telewizorem. Uh. Zbieram życzenia powrotu do zdrowia.

Nowa miłość.

1 komentarz

  Pojeździłam już troszkę i odkryłam, że wbrew moim nadziejom, autko jest kobietą. Nie wiem co prawda jeszcze jak ma na imię, ale wiem już, że trzeba dać jej chwilę czasu zanim się rozkręci i czasami miewa opory przed ostrym skrętem od normy. :> Ale za to podobnie jak ja, lubi kolor czerwony, jest piękna, zgrabna i na tyle niewielka, że wszędzie się wciśnie. Bardzo się lubimy.

  A wiem to stąd, że po odebraniu auta z przeglądu, przeszłam chrzest bojowy – jazda w korkach oraz parkowanie w miejscu, gdzie nie ma miejsca. Tworzymy zgrany duet. I w końcu mogę sobie pozwolić na podskoczenie na kilka minut do dziadków, czy do rodziców, bo dotarcie zajmuje chwilkę, a nie pół godziny.

  Po pracy pojechałam do dziadków. Wzięłam od nich pozostałe papierki związane z samochodem, zapakowałam Ciotkę i pojechałyśmy w miasto. Zobaczyć jak się nim jeździ i jak dojechać jutro rano do serwisu. Pierwsze co poczułam, to brak wspomagania kierownicy. A potem już była tylko przyjemność jazdy. ;-) Mam cudowne czerwone autko, zaparkowane dokładnie pod moim oknem. Jutro przegląd i mogę jeździć.

  A ciotka bardzo mnie pochwaliła, mówi, że świetnie jeżdżę jak na świeżego kierowcę. Mrauk!!

Kasztan.

1 komentarz

  Wczoraj dostałam od Szymona, mojego młodszego brata, pechowca, kasztana. Ślicznego i znalezionego specjalnie dla mnie. Dla takich drobnych gestów warto żyć.

  Pora powoli kłaść się spać. Dzień minął mi dość szybko, choć w pracy miałam co robić. Np. ratowałam finanse mojej firmy redukując koszty pewnej przesyłki z 25 tys, na 9, gdyż moja starsza i mądrzejsza koleżanka nie pomyślała zbytnio. Po pracy, niestety, nastąpił spadek aktywności połączony z graniem w Tekkena w wykonaniu S. Ale zrobiłam pyszną obiadokolację, wygłaskałam kota i znalazłam łóżko na które się chyba zdecydujemy.

  A potem, żeby nie było jedynie o sprawach przyziemnych, odbyłam dwie istotne rozmowy. Jedną z Przyjacielem w trudnej sytuacji, którego trochę nie wiem jak ugryźć. Egoistyczne to, co powiem, ale brakuję mi wspólnego rozwiązywania naszych problemów i źle mi z tym, że nie mogę mu nijak pomóc. Ale cóż, może jeszcze się do czegoś przydam i może jeszcze wszystko wróci do normy.
  A druga rozmowa z bratem mojego S. Znamy się od lat niemal 6, ale dopiero niedawno w końcu się zaprzyjaźniliśmy. Możemy normalnie pogadać i zawsze jest o czym. A dziś mi powiedział, że szkoda, że nie przyjeżdżam na weekend z S. Strasznie miło jest coś takiego usłyszeć.

Na szybko.

Brak komentarzy

  Wróciłam do domu po nieudanych łowach krzesłowych z mamą. Byłyśmy bodaj w 5 miejscach i kompletnie nic! Ale, ja nie o tym. Dojechałyśmy do domu rodziców, a ojciec na to – masz mój aparat? Na samą myśl o łażeniu po mieście, czekanie na autobus, bo Nowy Świat zamknięty… Zapytałam więc mamę, czy pożyczy mi samochód. A ona się zgodziła!! Zapytała tylko, czy się nie boję. A ja ze zdziwieniem stwierdziłam, że w sumie, to nie. Ale fajne autko!
  Ja się tak podniecam, bo wiecie, to był pierwszy raz kiedy sama, z prawem jazdy jechałam gdziekolwiek. Iha!

Nowe życia.

Brak komentarzy

  Dowiedziałam się dziś, że grono moich przyjaciół, w ciągu najbliższych 8 miesięcy powiększy się o kolejną istotę, 4 z nienarodzonych (przynajmniej o tylu wiem). Okazuje się więc, że jak zwykle jestem do tyłu. Ja planuję ślub na za ponad pół roku, a tu era ślubów już wyraźnie zakończona, zaczęła się era ciąż i porodów.
  Wygląda na to, że w przyszłym roku, szukając miejsca na wspólny, coroczny wyjazd, będziemy brali pod uwagę dostępność kołyski w pokojach agroturystyk oraz ewentualną obecność opiekunek do dzieci. Już nie mówiąc o tym, że największy LARP będzie się nazywał „Dom” i polegał będzie na odgrywaniu opieki nad niemowlakami. ;) Ech, jak ten świat idzie do przodu!

Pechowiec.

Brak komentarzy

  Mój młodszy brat, ma ostatnio strasznego pecha. Dopiero co napadło go dwóch gości, pobiło i ciachnęło nożem, żeby ukraść komórkę, a dziś, miał wypadek. Jechał rowerem po Nowym Świecie, gdy wjechał w niego taksówkarz. Koło o ósemkę, nie bardzo wiadomo co z ramą, a brat poobijany i poobcierany. Całe szczęście, że wczoraj poszedł drugi raz do lekarza, który łaskawie zaszył mu ręke po cięciu nożem, bo by mu się znów rana otworzyła. Taksówkarz oczywiście nawiał momentalnie, wrzeszcząc jeszcze co to on sądzi o nieumiejących jeździć rowerzystach. Zła passa jakaś, mam tylko nadzieję, że na tym się skończy.

  Ps. Wiczór spędziłam w domu u rodziców. Czułam się jak w jakimś teleturnieju w stylu ’100 pytań do’, ale o tym już jutro, bo padam na pysk. Jednak jeszcze nie jestem zdrowa.

  Samochód mam, prawo jazdy na mnie czeka. Ale jako, że samochód długo stał, chciałabym zacząć od przeglądu jakiegoś sensownego. Mama radzi, żeby pojechać do Stacji Fiata. Ale pan mi zaśpiewał 150 zł za sam przegląd, a jeśli z wymianą oleju itp. to 400 – 500. A ja się wczoraj spłukałam na ubezpieczenie. I co teraz będzie? A może takie sumy są zupełnie z kosmosu i ktoś zna w Warszawie jakieś sprawdzone miejsce, gdzie mi to zrobią taniej?

  Połamać sobie język i palce można na takim słowie. Ale taka jest smutna prawda, na dwa dni zostałam sama. Chora. A mój Okropny narzeczony sobie pojechał. Na jakieś szkolenie. Phi!

  Nie no, w sumie to żartuję :) Bo mam nawet dobry humor. Jeśli będę miała farta to dostanę dziś prawo jazdy!! A już z samego rana udało mi się załatwić sprawę, z którą dzwonili do mnie z firmy. Mrauk! Żeby jeszcze tylko pogoda była ładniejsza.


  • RSS